Miesięczne Archiwa: Luty 2008

Stało się

PIT został zaniesiony do urzędu koniec kropka - co ma być to będzie albo mnie zamkną i będę gniła w „więźniu” o chlebie i cebuli albo zwrócą mi nadpłacony podatek.

Jednak jakby oddali mi pieniądze to naprawię telewizor bo niestety gadać nie chce w dalszym ciągu mieni się kolorami czerwieni i w takim właśnie momencie po prostu gaśnie. Pozwala sobie na to coraz częściej zaczynam się bać, że nie dotrzyma do świąt – może z nim jednak pogadam.

Uwaga awaria

Telewizor zgłasza mi awarię, co jakiś czas sam gaśnie i już, duchów w domu nie ma o ufo też mi nic nie wiadomo, więc na pewno się psuje, a ja nie mam kasy na naprawę.

Telewizor jest mi potrzebny bo to przecież okno na świat a poza tym ja lubię zasypiać przy jego pomrukach, może jak mu wytłumaczę, że jest dla mnie ważny to przestanie fiksować, albo choć trochę poczeka aż będę miała forsę.

Nie jest jeszcze stary to nie wiem o co mu chodzi - bunt na pokładzie, strajk – przecież nie będę mu śpiewać, bajek opowiadać a już na pewno miłości mu nie wyznam, niech sobie to z głowy wybije.

Cholera nawet z nim pogadać nie można, bo może bym coś wynegocjowała.

Pracuś

Wy śpicie a ja pracuję, Mamiska podrzuciła mi pracę magisterską do przepisania więc piszę, piszę, piszę i w oczach mam piasek, palce dostały jakiegoś skrętoskurczu, w krzyżu łupie a ja dziubię i dziubię.

Mam czas do niedzieli więc chyba zakończę tą nierówną walkę bo w końcu oślepnę, garb mi wyrośnie i padnę na pysk.

Mam dość idę spać w końcu jutro też jest dzień.

Sukces

No proszę jak prawdziwa Gosia Samosia rozliczyłam PIT-a i to zupełnie „siama” bez pomocy – jestem z siebie po prostu dumna.

Tylko jest jeden mały problem – wyszło mi, że mają mi zwrócić trochę dużo tych pieniędzy – nigdy w życiu urząd nie miał do zwrotu dla mnie tyle pieniędzy.

Czy ktoś może łaskawie wie,  pieniądze z odpisu na dzieci to są do zwrotu w całości, bo jeżeli tak to wszystko w porządku – nie będą mnie ścigać i może mnie nawet nie posadzą w więzieniu za to rozliczenie.

Rozliczanie PITA

Qrwa qrwa dupa rozliczam PIT-a, nie przeszkadzać – jestem nabuzowana i wqrwiona. Mimo, iż korzystam z płytek (niby mają ułatwiać rozliczenie) nic mi nie wychodzi, nie wiem  gdzie co mam wpisać.

Naczytałam się uchwał, rozporządzeń i porąbanych ustaw i jestem jeszcze głupsza niż byłam przed przeczytaniem tych wszystkich mądrości łeb mam jak sklep.

Co roku to samo – ile się naklnę zanim wypełnię tą porąbaną deklarację, a potem dumna jestem z siebie – że to niby jaka mądra jestem – „siama”, „siama”, „siama” rozliczyłam PIT-a.

Tylko z czego się cieszę durna skoro za rok będzie to samo.

A póki co nie liczcie na żadną parapetówę, przyjęcia nie będzie – nie pukać, nie przeszkadzać, nie ma mnie, rozliczam PIT-a i będę to robic pewnie z tydzień !!!!!

Służbowa impreza

Służbowe imprezy zazwyczaj bywają takie same. Ludzi których codziennie widzimy w ciągłym biegu i zapracowanych, na takich spotkaniach mamy okazje zobaczyć wyluzowanych (czytaj pijanych w sztok) i czasami jest śmiesznie … albo żałośnie.

Impreza była i śmieszna i żałosna – bo jak można to określić gdy wyluzowany zastępca pryncypała śpiewa marnym głosem oprócz wielu innych pijackich pieśni śpiewanych w stanie lekkiego zamroczenia nawet kolędy – ludzieeeee!!! zbliżają się już następne święta jajeczne, więc śpiewanie kolęd chyba jest lekką przesadą.

Ale przynajmniej było śmiesznie.

Gratisowy fryzjer

Ostatnim razem jak byłam u fryzjera pani od czochrania kudłów pochlapała mi prywatną bluzkę farbą, ponieważ w domu nie udało mi się owej wrednej plamy wywabić, więc zgodnie z umową zaniosłam pani bluzkę i miała „coś z nią zrobić”.

Zrobić się nic nie dało w związku z tym pani oddała mi bluzkę i oznajmiła, iż mogę sobie kupić drugą a ona mi zwróci kasę. Według mnie nie był to najlepszy pomysł i podzieliłam sie tą myślą z fryzjerką – zaproponowałam aby następna wizyta u niej była gratis – pani się zgodziła, ja byłam zadowolona – pani chyba mniej.

Teraz właśnie nastąpił czas aby gratisowe uczesanie zrealizować po pierwsze: jest okazja - mam imprezę służbową, po drugie: włosy odrosły sterczą nieciekawie każdy w inną strone, po trzecie: poprawi to zdecydowanie moje podłe samopoczucie.

Byłam i pani rzeczywiście stanęła na wysokości zadania – pofarbowała, ostrzygła i uczesała mnie gratis. Co prawda trochę minęłyśmy sie co do ostatecznego efektu, ale ja nigdy nie jestem zadowolona z usługi, zawsze jestem wściekła i zła po powrocie od fryzjera, potem mi przechodzi i stwierdzam, że właściwie to nie jest tak najgorzej.

Teraz też oczywiście nie jestem oszołomiona, bo chciałam jaśniejszy odcień włosów (miałam na myśli blond pasemka), pani zrobiła mi owszem jaśniejszy kolor ale w tonacji takiej jak miałam czyli brązy. Prosiłam aby pejsa który mi zwisał przy prawym uchu (taka asymetria) wycieła a za to zostawiła dłuższą grzywkę.

Patrząc jak mnie ścina i czesze na starą babę o mało nie wyskoczyłam z fotela – pomyślałam cholera przecież to ja będę się obnosić z tą cud fryzurą – na głos zaprotestowałam i poprosiłam grzecznie (no może troche złości w moim głosie zabrzmiało…) aby mnie ścieła krócej i nie robiła mi hełmu na głowie. Mistrzyni fryzjerstwa też się wściekła – zakiełkowała mi myśl – teraz to mnie zetnie na zapałę. Ale opanowała nerwy i ścieła krócej ale oczywiście jak zwykle nie tak jak chciałam, ale to pewnie pryszcz – włosy odrosna a ja za kilka dni stwierdzę, że nie jest tak źle.

Dentysta

Od września zeszłego roku leczę zęba kanałowo,  w związku z tym byłam u dentysty po raz – sama nie wiem już który.
      
Oczywiście Pani  znowu mi zastosowała dawkę dentystycznych tortur tzn. borowania, dłubania w kanałach, polewania onych biednych kanałów śmierdącym domestosem płynem itd. 

Z paszczy mi jedzie jak z dobrze wyczyszczonego pisuara, ząb w dalszym ciągu nie wyleczony i za miesiąc czeka mnie ponowna dawka dentystycznych pieszczot. 

Mam tego serdecznie dość – precz z dentystami!!!!