Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2008

fryzjerskie dylematy

Dla poprawienia nastroju i byłam u fryzjera. Włosy zostały ścięte wygodnie tzn. króciutko bo z taką fryzurą nie ma kłopotów, wystarczy umyć, dodać trochę żelu lub innego ustrojstwa i gotowe, do tego włosy zmieniły kolor na trochę jaśniejszy.

Oczywiście nie byłabym sobą gdybym była zadowolona, otóż nie jestem bo:

- po pierwsze – pani rzuciła propozycję „może będziemy zapuszczały włosy” (dlaczego we dwie mamy zapuszczać ?) – oczy mi się zaświeciły myślę cholera może faktycznie, ale zaraz zostałam sprowadzona na ziemię, „tylko, że przy dłuższych włosach trzeba będzie coś tam jednak zrobić czesząc je”, no nie na to nie jestem gotowa i trochę za leniwa, nie mam zamiaru bawić sie w układanie włosów, zdecydowanie wolę wysuszyć, potargać i gotowe

- po drugie włosy wyszły trochę za jasne, cały czas miałam w kolorze jasnym brązowym, teraz na moje własne życzenie zostało dodane trochę jasnych pasemek, ale tych pasemek jest trochę za dużo i ogólnie wyszły trochę za jasne, może przywyknę

- po trzecie włosy są troche (znowu to „trochę”) za krótkie, niby fajnie bo zero układania, ale jakbym się jednak zdecydowała zapuszczać (oczywiście razem z panią fryzjerką) to trochę czasu minie aż odrosną

- po czwarte pani zobaczywszy w lustrze to co ja, czyli przy tych jasnych włosach moje brwi zniknęły z twarzy, zaproponowała mi hennę brwi i wykonała i …… jest wcale nieżle

Po piąte  - nie ma

Wizyta została odpękana – trzy bite godziny – następna minimum za dwa a jak się da to za trzy miesiące.

Ciasne butki

Buty jak sama nazwa wskazuje służą do chodzenia – to czemu moje nowe butki mnie piją, żrą pięty i cisną.

Czy kupując nowe buty muszę przeżywać katusze, czemu nie można w nich chodzić od razu bez bólu. Moje nadają się tylko do patrzenia i podziwiania bo chodzenie w nich jest katorgą, zanim je rozchodzę będę miała powygryzane pięty i krzywe palce.

Pani sprzedając mi owe buty zachwalała:
- kochana one  są z miękkiej koziej skórki, rozejdą się
- z koziej skórki - prędzej ze starego, żylastego i schorowanego kozła emeryta.

Myślę, że chodzenie w imadłach jest porównywalne do chodzenia w nowych butach, przynajmniej moich.

Cuda, cuda, cuda

Ponieważ nie dowierzaliśmy z maużonem fachowcowi i uzdrowicielowi który przyszedł do naszego poległego telewizora, podjęliśmy decyzję, że powołamy jeszcze jednego niezależnego fachowca, jak uradziliśmy tak zrobiliśmy.

I stał się cud telewizor został pobudzony do życia – może tylko na chwilę mniejszą lub większą ale to i tak cud. Okazuje się, że telewizor rzeczywiście ma padnięty kineskop ale można go domowym sposobem pobudzić i pogra jeszcze trochę – i kosztowało nas to tylko marną stówę, a radocha na sto fajerek.

Oczywiście przez ten czas optyk wykonał mi okulary do oglądania telewizora, bo na małym ekranie to kompletnie nic nie widziałam, a tu taka niespodzianka proszę, wydałam ponad dwie stówy na okulary i pewnie niepotrzebnie bo przy dużym telewizorze nie mam potrzeby nakładania okularów – tylko w przypadku czytania napisów.

Ale okulary mam – śliczne – mogę teraz w nich paradować po ulicy i bez trudu poznawać znajomych.

Dentysta show

Jak co miesiąc byłam u dentysty, jak zwykle bolałoooo!!!, jak zwykle ząb jest w dalszym ciągu chorutki, jak zwykle mam przyjść za miesiąc.

Do tego wszystkiego pogoda pod psem ciągle pada, wiosna cholera wie gdzie się szwenda a ja czekam i moknę.

Klęska żywiołowa

W Szczecinie nastała klęska żywiołowa spowodowana nieoczekiwanymi opadami śniegu z deszczem – na progu wiosny, w skutek czego odcięło nam prąd, brak prądu sparaliżował dokładnie wszystko.

Okazuje się, że bez prądu nie ma życia
- brak internetu:))
- komputer okazuje się przedmiotem zupełnie bezużytecznym
- brak ogrzewania, światła, wody i innych tego typu dobrodziejstw (dlaczego dopiero w takich sytuacjach okazuje się, że to są dobrodziejstwa?)
- nieużyteczność takich przedmiotów jak: suszarka, prostownica itp. bardzo ważnych atrybutów bez których każda rasowa kobieta nie może się obyć – itd. itp.

Moje dziecko Agrafka słusznie zauważyło z rana że mamy przerwę w dostawie prądu i doszła do słusznych wniosków, że bez tego nic nie ruszy, także jej ukochana prostownica która prostuje jej niesfornie kręcące się włosy i oświadczyło, że bez prostownicy to ona nie pójdzie do szkoły……..   powiedziałam więc więc dyplomatycznie ”a weź ją sobie do szkoły jak musisz. potem to może weź ją na randkę i sobie porozmawiajcie tak od serca jak koleżanka z koleżanką dobrze wam to zrobi no i poprawią sie relacje między wami w końcu do tej pory nie chciałaś jej brać ze sobą do szkoły wystarczyła ci jej obecność w domu”.

Do pracy udałam się pieszo bo okazało się, że bez prądu komunikacja też nie chodzi tzn. nie jeździ i okazało się, że w tą podróż przydałaby się łódka albo przynajmniej mała „tratew”. Dotarłam do pracy z kompletnie przemoczonymi nogami aż do kolan. A tu ani gorącej kawy ani nawet marnej herbaty – brak prądu.

Po godzinie 11:00 zostaliśmy rozpuszczeni do domów z zapowiedzią odpracowania owego w tak cudowny sposób uzyskanego wolnego.

Kto by pomyślał, że brak prądu może tak rozwalić normalnie funkcjonowanie.

Zwrot podatku

Jestem z siebie po prostu dumna wypełniłam PIT-a „siama” i okazuje, że zrobiłam to dobrze – no nie – proszę o medal a nawet dwa.

Odebrałam zwrot podatku, a to pewnie znaczy, że już nikt mnie nie powiesi publicznie ani nie zamknie za kratami i mogę spać spokojnie.

Przy okazji zupełnie nie wiem jak zagospodarowac taka kupę „szmalu” – na telewizor starczy ale jak kupię telewizor to nie będę miała na wakacje dla Agrafki, a biura podróży raczej płatności nie rozkładają na raty, więc telewizor bedę musiała jednak kupić na raty niestety bo sklepy wszelkiej maści są skłonne i chętne sprzedać cokolwiek taką formę sprzedaży.

Sama nie wiem którą dziurę finansową załatać tyle ich jest, niby to trochę pieniędzy ale tych cholernych dziur jest więcej.

Nie ma się co oszukiwać jestem po prostu majętną kobietą z kupą forsy.

Victoria !!!

W imieniu Mamiski przyjmuje gratulacje, kwiaty, prezenty i inne gadżety.

Mamiska obroniła tytuł, więc teraz jestem dumnym mamiszonem Pani Magister. Przez te kilka dni nerwa miałam jak stąd do Las Vegas, latałyśmy z Mamiśką i co chwila od nowa drukowałyśmy tą pracę bo sprawdzoną pracę promotorka przysyłała ratami. Ostatnia rata wpłynęła na dzień przed obroną, a tu trzeba poprawic co jest do poprawienia, wydrukować, oprawić itd. Latałyśmy jak głupie żeby ze wszystkim zdążyc, ale udało sie i reszta sie nie liczy.

W czerwcu jest absolutorium i zamierzam tam być fotki strzelać i napawać sie zwycięstwem.