Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2009

Plany w łeb

Dopadło mnie jakieś pospolite przeziębienie tzn. kaszel, katar, osłabienie i ogólna niemoc ale to na pewno nie ma nic wspólnego z popularną ostatnio świńska grypą, nie umrę i rozczaruję wielu wrogów i nieżyczliwych mi dusz – dobrze im tak.

Plany mam napięte jak baranie jaja najpierw zrobienie paznokci zaraz potem lecę do teatru więc chlam jakiś syrop który ma zapobiec atakowi paniki w teatrze jaka może nastąpić kiedy ktoś wpadnie na pomysł że to świńska grypa – oczywiście nie ma mowy abym wcale nie poszła bo bilety zostały zakupione już dawno kiedy jeszcze nie wiedziałam, że będę szczekać na bliźnich.

W  weekend jadę nad morze nasze polskie tak że kaszel i wszelkie objawy chorobowe są nieporządane wobec powyższego słucham wszystkich rad ludowych, fachowych i wszystkich propozycji jak pozbyć się kaszlu i chlam wszelkiego rodzaju syropy co powoduje że wciąż jestem na haju w pracy, w domu i w czasie snu. Nad morze i tak pojadę choćbym miała tam zdychać, będę się wygrzewać na słońcu i nie zdychać a wdychać  jod.

I taki durny i beznadziejny kaszel potrafi pokrzyżować plany które człek podjął wcześniej kiedy o żadnym kaszlu nie było mowy a o świńskiej grypie nikt nie słyszał.

Precz z reklamą i Żanet Kaletą

Jeśli jeszcze raz usłyszę „NAZYWAM SIĘ ŻANET KALETA…” to zrobię sobie sepuku.

Za to wszystkie reklamy „Pierdonki” (czytaj Biedronki) są super i zasługują na Oskara.

Fryzura w stylu mop

To co mam na głowie (a raczej miałam) nazywa się fryzura w stylu mopa (nie mylić z bobem bo to nie to samo) mop to jest taki sprzęt służący do zmywania powierzchni płaskich. W związku z tym udałam sie do fachowca który miał mi załatwić na głowie światową i odlotową fryzurę.

Oddałam sie ręce pana Sebastiana, który (jak zaobserwowałam) był producentem blondynek i także chyba ich cichym wilbicielem, żadnych kolorów włosów oprócz „blondi” nie preferował, nie proponował klientkom innych kolorów oprócz wiodącego blond, brunetki nie mają u niego szans (no i dobrze bo Seba też nie był odjazdowy).

Wyszłam od pana Sebastiana jak z fabryki blondynek, jako trzecia blodynka bliźniaczo podobna do poprzednich pań które opuściły przede mną fabrykę (ze względu na kolor włosów i uczesanie???). Co prawda wyraziłam chęć posiadania kilku pasemek w kolorze blond ale nie było mowy o kilku milionach tych pasemek!!!!!.

Opuściłam fabrykę uczesana a może raczej nieuczesana (taki trochę lepszy mop) i dochodzę do wniosku, sama potrafię się lepiej uczesać jak mi się czasem uda.

Do pana Seby na pewno już nie pójdę, ponieważ zaś zakład mieści się blisko mojego domu to zmienię obsługę i następnym razem poproszę o światową fryzurę panią Violetę na przykład.

Jeżeli to nie wypali to pozostanę przy fryzurze w stylu mopa i wykreuję nowe uczesanie o nazwie „awangarda mopp” w końcu nazwa dobra jak każda inna i na dodatek oddaje obraz przykładowej fryzury.  Upierać się będę że to nowa moda i tak właśnie należy się obecnie czesać.

Być kobietą

Mój maużon twierdzi, że ja kocham latać po sklepach, ja się oczywiście wypieram i twierdzę stanowczo, że to nic fajnego, że męczę się tym lataniem i jestem potem zmęczona jakbym przerzuciła wagon węgla. Ale po głębokim zastanowieniu to jednak męski szowinista ma racje – kobiety kochaja szwendać się po sklepach (oczywiście nie spożywczych czy mięsnych), uwielbiają przymierzać ciuchy choćby dla samego mierzenia nawet jakby miały nic nie kupić to i tak chwile spędzone w sklepie to szczęśliwe chwile – no chyba że zauważymy, że przytyłyśmy i żaden łach na nas nie leży jak powinien – noooo wtedy jesteśmy wkurw…..e   i wracam do domu wściekłe i nieszczęśliwe.

Ponieważ odchudzając się przez ostatnie 4 miesiące schudłam 6 kg (żadna rewelacja – ale lepiej 6 kg niż wcale) okazało się, że moja garderoba niespecjalnie chce na mnie leżeć, spodnie mogę zdejmować bez rozpiniania itd. Oczywiście nie żebym narzekała bo bym grzeszyła okrutnie ale jak by nie patrzeć trzeba się zaopatrzyć w przynajmniej dwie pary spodni bo chodząc w tych worach to wzbudzam tylko dziwne zainteresowanie.

Szczęśliwa i w podskokach poleciałam poszwendać się po tych sklepach ale wychodząc z domostwa zrobiłam minę męczennicy jak to ja muszę iść biedna do sklepu kupić sobie jakieś portki bo przecież nie mam w czym chodzić – maużon zrobił wymowna minę i stwierdził, że w takim razie on jedzie na działkę i grzecznie zapytał kiedy to może zjawić się na obiad. Bez żadnych skrupułów stwierdziłam, że 18:00 będzie ok i poleciałam cała w skowronach.

I niestety ślubny ma rację kobiety kochają się szwendać po sklepach, ja nie powiem kupiłam sobie portki (i nie tylko) wróciłam z nogami dziwnie wchodzącymi w dupę ale nieszczęścia na moim szlachetnym obliczu było brak:)))

Odcisk

Hodowałam go sobie więcej niz pół roku na dużym palcu lewej nogi. Róśł sobie, bolał jak wszyscy diabli i nie chciał zejść choć powinien – bo wiadomo jak coś samo przyszło to i samo przejdzie – ale odcisków to niestety nie dotyczy.

Dobrze mu tam było to co będzie schodził i niby gdzie miałby sobie pójść. Według mnie mógł pójść na przykład do wroga mojego, zagnieździć się wygodnie i tam siedzieć, dokuczać mu, boleć a mnie dać święty spokój.

Ale nie – siedzi więcej niż pół roku, nie płaci za mycie, smarowanie i inne pielęgnacje i wygody – a co to w mordę wczasy na Majorce!!!!!! – niewdzięczniku jeden za tyle serca ty mi dokuczasz, bolisz, pomyślałam won gadzie parszywy, czas dać cię pod skalpel.

Poszłam do chirurga, zobaczył oskarżonego i wydał wyrok – do wycięcia. Strach mnie nagle obleciał i pomyślałam, że właściwie to bardzo się zżyłam z moim odciskiem, nawet w tym momencie zaczęłam go lubić, gotowa byłam nawet zawrzeć pakt o nieagresji.

Rzeźnik wydał polecenie pielęgniarce o zrobieniu zastrzyka znieczulającego, po czym „dohtor” łaskawie oznajmił aby się nie wyrywać bo będzie bolało.

Qrwaaaaaaa,  ja pierd……., w mordę – to miał być zastrzyk znieczulający – wiele zastrzyków w życiu dostałam ale ten przebił wszystkie bolące zastrzyki świata i absolutnie nie powinien się nazywać „znieczulający” tylko dobijający, choć pretensji mieć nie mogę bo rzeźnik uprzedzał, że będzie bolało i „proszę się nie wyrywać”. Dobrze, że mnie trzymał w kleszczach bo żałowałam, że w ogóle chciałam sie pozbyć mojego kochanego odciska, mógł ze mną zostać a co on mi przeszkadzał, że trochę bolał w każdym razie nie gorzej niż pierd…… zastrzyk.

Dobrze, że jak wstrętny sadysta wycinał „kochanego” odciska to już nie bolało.

Teraz nie mam odciska i mimo wszystko wcale nie tęsknię za nim ale też więcej już sobie nie dam nic wyciąć a już mowy nie ma o żadnych zastrzykach pseudoznieczulających.

Wiosna, wiosna, wiosna

TĘDY SZŁA WIOSNA

krokusy

krokusy

krokusy

krokusy

PRZEBUDZENIE NATURY – A RACZEJ PRZEBUDZENIE ŻAB
- MOŻE JAKIŚ ŻABI ROMANSIK?

zaby

zaby

TEMPERATURA W MOIM MIEŚCIE W SOBOTĘ O GODZ. 18:58 WYNOSIŁA JAK WIDAĆ W SŁOŃCU 21,2 STOPNI C

temp