Miesięczne Archiwa: Październik 2009

Ja miło spędzić czas

Zacznijmy od tego, że po dwudniowym pobycie w pracy i stwierdzeniu, że w sprawie zdrowia żadnej poprawy nie ma a wręcż przeciwnie, udałam się ponownie do lekarza, który wydał mi znowu zwolnienie oraz skierowanie na prześwietlenie klatki (nie nie schodowej) z piersiami.

Ponieważ i tak już byłam z rana w pracy więc postanowiłam od razu od lekarza udać się do przychodni celem zrobienia fotki „płuców”.

W owej przychodni wśród rozentuzjazmowanego tłumu który nie mógł dociec które z nich było które w kolejce „przyjemnie” spędziłam 3,5 godzin wśród „miłej” i „przyjaznej” atmosfery pełnej ciepła i ludzkiego zrozumienia.

Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że wdzięczna jestem naszej kochanej słuzbie zdrowia i NFZ za stworzenie mi takich wspaniałych warunków leczenia i przebywania w swoich przyjaznych placówkach gdzie czuję się wyśmienicie, a jak tak dalej pójdzie i leczenie sie przedłuży to poczuję się tam jak u siebie.

Oczywiście służba zdrowia całkowicie zadbała o to abym w pełni poczuła, iż jestem chora – bo przeżycia dnia dzisiejszego powtórzę jutro odbierając wyniki wraz z fotą z którą to w poniedziałek popędzę do lekarza prowadzącego gdzie także spędzę mile czas wśród tłumu pacjentów zadowolonych z kontaktu ze służbą zdrowia.

Jak dobrze pójdzie to we wtorek będę mogła nareszcie zgodnie z zaleceniem pani doktor poleżeć w łóżku, jeśli nie pójdzie dobrze to pewnie lekarz wyda następne skierowanie na inne badania i pozwoli mi spędzic resztę zwolnienia w przychodniach mojego miasta wśród tłumów chorych i szczęśliwych ludzi spędzających czas tak jak lubią – czyli w przychodniach NFZ.

Dziękuję Ci służbo zdrowia, że jesteś jaka jesteś i że tak nas rozpieszczasz…..

Mój idol

Wiem, wiem – wiele paszkwili napisałam na temat reklam ale ta jest zupełnie wyjątkowa i zupełnie mnie podbiła, jest błyskotliwa, dowcipna a…. KOSTEKkostekjest słodki i jest moim idolem…

W reklamie nie ma ani kawałka gołej dupy, biustu i innych gołych części ciała, reklama pozbawiona podtekstu dupnego za to pełna błyskotliwego humoru i dowcipu (no dobra słowo dowcip jest treścią seksualną ale to się nie liczy).


reklama kostka w całej krasie

Czy Kostek nie jest słodki, a to jego „zgadnij kotku co mam w środku…..”

Wszystkie reklamy „Pierdonki” (Biedronki) też są super!!!!! i dostają ode mnie ocenę 5

Obcy starcie drugie

Pani „doktór” uznała, iz obcemu należy dać jeszcze czas na odpoczynek i uznała, że 6 dni niech obcy się jeszcze poszwenda po domu. 

Natomiast w pracy uznali inaczej, obcy „natentychmiast” musi sie udać do pracy i poprawić zwolnienie bo pani „doktór” pomyliła się i swoją pomyłkę pięknie skreśliła, ale juz zupełnie zapomniała przy pomyłce postawic piękną parafę, w związku z czym zwolnienie z przekreśleniem dla mojej kadrowej jest zupełnie nieważne.

Jak oni tam w pracy dbają o to aby ten obcy za bardzo nie wpadł w domowo-dresową rutynę aby zażywał spacerków i świeżego powietrza.

Chciał nie chciał obcy się ubrał i powiedzmy, że z ochotą poszedł do tej pracy i jak w końcu dotarł wziął zwolnienie i poszedł do pokoju służbowego wykonać telefon całkiem niesłużbowy, po czym, wstał zostawł kopertę ze zwolnieniem i ruszył w stronę przychodni w której to zauważył brak przedmiotu sporu.

Karwasz jego mać
to było jedno z najdelikatniejszch przekleństw jakie się obcemu cisnęło na usta a kląć obcy potrafi – po czym obcy wziął dupę w trok i ponownie udał się do ukochanego zakładu pracy po zwolnienie które przez brak rozumu zostawił, następnie znowu do przychodni gdzie czekał około 40 minut aby pani „doktór” mogła poprawić swój błąd.

Oczywiście, że choremu lepiej jest przebywać w przychodni niż w domu w końcu w razie czego ma szybki dostęp do pomocy medycznej, szkoda tylko, że nie ma tam żadnego sprzętu do leżenia i ci ludzie szwendający się po przychodni non stop po prostu przeszkadzają.

Spacer i porcja gimnastyki zaliczona, jutro obcy ponownie uda się do zakładu pracy aby dostarczyć poprawione zwolnienie no i oczywiście aby zaliczyć spacer i gimnastykę, w końcu na tym polega chorowanie.

f1edf7bfb178906f862f29b7cc33181d

A któż to tam w lustrze

Obcy mnie zaatakowali i zamieszkali w moim domu, przechodząc obok lustra ujrzałam go i przeraziłam się postaci w wyciągniętych dresach, z kołtunem na głowie bez wyrazu i wdzięku.

Zaskoczona widokiem obcego przyglądając się mu bliżej dojrzałam, że to mła we własnej osobie. Kobieto weź się w garść!!!!!

Oświadczam, że nic mnie nie łączy z tym odbiciem w lustrze – nie wiem kto to jest, nie mam nic z tym wspólnego i nie znam żadnego agenta o ksywie „Piękny Tomek”.

Dobrze, ze niedługo wracam do pracy bo inaczej jak nic zmieniłabym się w zombi. A tak zrobię jakiś makijaż, ubiore coś innego niż zupełnie nie wyjściowy dres na grzbiet i koniecznie muszę się wybrać do fryzjera bo to na głowie już nie przypomina fryzury.

Sexsowny głos znikł, cała reszta natomiast to jakiś antysex nie mający nic wspólnego z kobietą . Siedzenie w domu mi nie służy.

A TAK W OGÓLE:

kaczor

To znalezisko ustawiłam sobie jako tapetę……

Leczenie trwa

Przepraszam z tego miejsca NFZ i służbę zdrowia, ale niestety nie dałam się rady wyleczyć sama i musiałam zawrócić dupę szanownym białym kitlom które w okresie jesienno-zimowym są obłożone pracą. 

Muszę tu nadmienić iż jestem wielką szczęściarą bo udało mi się dostać do lekarza już na drugi dzień po telefonicznym zarejestrowaniu się.

Pani doktor obsłuchała, obejrzała gardło, zmierzyła ciśnienie, przepisała prochy i dała 7 dni zwolnienia.

I gitara – teraz leżę w łóżku, połykam przepisane prochy i mam nadzieję, że pomogą.

Troche szkoda tej głębi głosu i sexownej chrypki jaką posiadam, choć pewnie nie wszyscy się ze mna zgodzą w tym temacie. A ja i tak uważam, że teraz mój głos dzięki niskim i nosowym tonom jest sexi.

Pani skwaśniały torcik przyjęła ale nie widziałam u niej chęci na konsumpcję tego specjału…..

Atak choroby

Nos zapchany na amen – dzięki temu mam niski seksowny głos, seksowną chrypkę zawdzięczam kaszelkowi który się do mnie przyczepił, brak tylko nieodzownej w takich przypadkach temperatury i co za tym idzie omamów i majaków.

Toczy mnie powoli choróbsko, które odpędzam nie tylko egzorcyzmami ale wspomagam się także produktami przemysłu farmaceutycznego, który (jak twierdzi mój maużon) ma się dobrze i dzięki mnie żyje, żyć będzie.

Oczywiście, że stosuję się do głównej maksymy głoszonej przez NFZ i naszą polską służbę zdrowia „PACJENCIE LECZ SIĘ SAM” ale jakoś nic z tego nie wynika.

A dzisiaj byłam sobie w pracy rozsiewając prądki chorobowe i nikt ale to nikt nawet nie zauważył jaka to jestem seksowna – tylko wszyscy opędzali sie ode mnie jak od dżumy – co za małostkowość i krótkowzroczność. A we mnie przecież teraz jest tyle sexapilu…..

A poza tym dzisiaj moja malutka córeczka Agrafka kończy 15 lat – czy to znaczy, że jestem stara czy to może moje dziecko jest stare…..

Kupiłam w dniu urodzin starej córce małego torcika, to nic, że pani w cukierni sprzedała mi skwaśniały torcik, ja jestem cierpliwa jutro zaniosę go pani z powrotem i będę życzyła smacznego w czasie konsumpcji……

Menel

Ostatnio jestem uczestniczką gry Menelgame - czyli krótko mówiąc jestem menelem albo raczej menelką.

I co z tego że nie mam juz 15 lat, regulamin nic nie mówi o tym aby w grze mogły brać udział tylko małolaty.

W menela zaczęła grać agrafka vel kulawik i na moje pytanie co ty tam dziecko robisz odpowiadała ciągle – puszki zbieram – jakie puszki – takie po piwie….

Jako troskliwy mamut zainteresowałam się jakich to puszek szuka moje dziecko w necie i po co, od słowa do słowa dziecko wytłumaczyło mła, że to gra która polega między innymi na zbieraniu puszek.

Po kilkudniowej obserwacji i zaglądaniu dziecku przez ramię pomyślałam, że dlaczego nie – ja też mogę być menelem po czym zrejestrowałam się i stworzyłam swojego prywatnego ślicznego menelka.

Za punkt honoru postawiłam sobie, że mój menelek pić nie będzie „ankoholu” pod żadną postacią, będzie się kształcił, uczył ogłady i wyjdzie na ludzi.

Początek gry wymaga trochę czasu bo szkolenia trwają krótko 10-20 minut więc chcąc aby nasz menel zdobywał wiedzę i nauki trzeba zaglądać do niego co chwilę aby wysłać go na następne szkolenie i do pracy która polega na zbieraniu puszek. Potem nasz menel kiedy już ma podstawy wykształcenia potrzebuje już na naukę i szkolenia więcej czasu, im większy poziom sprawności tym dłużej nasz menelek sie uczy – u mnie trwa to np. obecnie od 4-5 dni.

Mój osobisty menelek mieszka w całkiem okazałym zamku (nie w żadnej ruinie) posiada małpkę dzięki której zbiera do kasy większe datki (wiadomo taka małpka wzbudza współczucie), żebra w całkiem elitarnym miejscu jakim jest giełda gdzie szwendają sie ludzie sukcesu, oraz ma chór który śpiewając na ulicach powiększa zasobnośc kasy mojego menelka.

Każdy następny poziom szkolenia stwarza menelkowi nowe możliwości w postaci kupna lepszego mieszkania, zwierzaka który wzbudzi więcej litości w ludziach którzy rzucą większą kasę do naszego żebraczego worka, nasz menel może też zmienić miejsce żebrania na lepszy punkt np. zamiast żebrać pod urzędem pracy może żebrać pod marketem.

Menele dla zdobycia większej ilości punktów i dodatkowych pieniędzy atakują się nawzajem. Aby zminimalizować straty jakie niesie za soba taki atak menele zbierają sie w bandy które pozwalają ograniczyć ilośc ataków.

Wydaje się, że udział w takiej grze biorą tylko małolaty w wieku kulawika ale sama się przekonałam, że gra wciągnęła też ludzi dorosłych, pracujących i mających jakieś obowiązki. Wiem co mówie bo dzięki grze poznałam fajnych ludzi którzy pracują, studiują i wcale nie są małolatami.

Ujawnione tutaj w wielkiej tajemnicy i zaufaniu fakty wykluczają absolutnie zwracanie się do mnie – „per moja droga menelko…..”

Śpiewają kaloryfery

Kaloryfery wydalają ciepełko grają piękną muzykę, woda w nich wesoło plumka – nooo w ogóle jest pięknie.

Ale w pracy zimno, korki ciągle wyskakuja bo wszyscy chcą sie grzać a wszyscy nie mogą bo korki (jak nadmieniłam) wyskakują i zabierają prąd w związku z tym komputery gasną i nie można pracowac.

To, że nie można pracować to nawet fajnie bo i po co pracować tylko żeby nie było jeszcze zimno to już byłoby zupełnie fajnie, a tak nie jest.

Pod koniec pracy zaczęło plumkać w „pracowych” kaloryferach i wszyscy byli szczęśliwi, że jutro to juz będzie super – jak to ludziom niewiele do szczęścia potrzeba…..

Zimno

Siedzę sobie ubrana w dresy, ciepłe skarpetki i nasłuchuję wytężając uszy czy może kaloryferki szumia, mruczą, grają …. ale tu nic głucho i zimno.

Dodzwonić sie do szanownej administracji nie mogę „tyż”, bo ciągle słuchawka mi tłumaczy, że mam zajęty kierunek. Ponoć szanowna telekomunikacja coś tam kombinuje z zerem żeby go teraz nie wykręcać choć jeszcze niedawno chciała aby go wykręcać i sama juz nie wiem czego oni ode mnie chcą.

Tym oto sposobem nie wiem czy i kiedy ewentualnie grzejniki zaczną grzać, czy mam się zaopatrzyć w wiecej szmat, okopać sie i zamknąć wszystkie otwory okienne i drzwiowe którymi ucieka resztka ciepła jakie zostanie nałapane w ciągu dnia, czy może wprost przeciwnie, mam się rozebrać do gatek i napawać ciepłem które popłynie z grzejników już niedługo np. jutro…….

Nie mogę żyć w takiej niewiedzy!!!!! muszę wiedzieć czy ciepło będzie już – czy dopiero za dwa tygodnie np.

Póki co śpię też w dresie i skarpetkach i mam w nosie uwagi maużona na temat mojego nocnego stroju i wątpliwości co do stanu mojego umysłu. Mojemu umysłowi i ciału jest zimno.

W pracy też mam zimno i w drodze do pracy też – czy jak nałożę rękawiczki to będę bardzo głupio wyglądała?????

Zauważyłam też, iż zaczynam znowu nabierać wagi niby niedużo bo dopiero dwa kg więcej, ale jak tak dalej pójdzie to szybciuto wróci do mnie te sześć kilo które z takim trudem i mozołem straciłam.

Jem ciągle i nieustannie, ciągle jestem głodna, mam ochotę na słodkie i jak nie zaprzestanę i nie ukrucę tego niezbezpiecznego procederu to czarno to widzę……