Dzieci i ich niespodzianki

Godzina 8:45 rano dzwoni telefon, „paczę” a tam nieznany mi numer – ocho (myślę sobie) NIC DOBREGO pewnie jakiś konsultant Plusa lub inny gość chcący mi wcisnąć jakiś kit.

Odebrałam mimo wszystko ale okazało się, że nie było warto, trzeba było udać, że nie słyszę dzwonka – bo to była pani wychowawczyni ze szkoły mojej UKOCHANEJ CÓRECZKI.

Jak się „kobita” przedstawiła pomyślałam sobie – nie jest dobrze – pani na pewno nie dzwoni ze spóżnionymi życzeniami w związku z moimi niedawnymi urodzinami, na pewno nie chce też powiedzieć mi jakie to mam wspaniałe i cudowne dziecko.

Pomyślałam sobie będę twarda – „najsampierw” wysłuchałam jak to moje SZCZĘSCIE olało klasowe wyjście do kina i nie dość, że się spóźniło na seans to jeszcze prawie że zażądało zwrotu pieniędzy, po czym ostentacyjnie poszła ch….. wie gdzie.

Następnie pani zapytała mnie gdzie jest moje dziecko BO W SZKOLE JEJ NIE MA – nigdy nie wiem co mam wtedy powiedzieć bo sama czuję się jak uczeń który właśnie dostaje burę od pani w szkole, wobec powyższego głupkowato pytam się pani A W SZKOLE JEJ NIE MA??

No właśnie nie ma – rezolutnie odpowiada wychowawczyni – durnowato coś tam zaczęłam się plątać aby szybko zakończyć rozmowę ale tak naprawdę to zagotowało się we mnie jak w wulkanie i myślałam że wybuchnę.

Taka wrząca i gotująca dzwonię do córeczki i przybierając jak najmilszy ton pytam: „gdzie jesteś kochanie”, jak to gdzie odpowiada żmija W SZKOLE………

Osz ty w te i we w te, nie przebierając w słowach wyjaśniłam żmii, że właśnie miałam telefon ze szkoły i tam twierdzą że jej nie ma. Nie dopuszczając do słowa kłamczuchy nakazałam jej „natentychmiast” pipppppppp….. do szkoły.

Za dziesięć minut żmija dzwoni i melduje, że właśnie jest w szkole……..

I co ja mam zrobić …….. przecież nie wyrzucę jej z domu chociaż jak jeszcze raz wykręci jakiś numer to ją wydziedziczę……

14 Odpowiedzi na Dzieci i ich niespodzianki

  • Ellizka mówi:

    Dobrze ze jak chodzilam do szkoly nie bylo tel komorkowych, bo moje zycie bylo by pieklem.
    Moja mama kazalaby wychowawczyni dzwonic do mnie bezposrednio jak nic!
    Pewnie ze lubie rewizyty, to moj address
    http://ellizaunderthelemontree2.blogspot.com/
    Pozdrawiam

  • batumi mówi:

    O, ja swojego też wydziedziczę, muszę tylko najpierw sprawdzić, czy m już go czasem nie wydziedziczył

  • g-n mówi:

    Dzieci dbają, żebyśmy się nie nudzili ;)
    Na nadchodzące Święta zdrówka, radosnej atmosfery i… smacznych frykasów na stole! No i jeszcze mokrego dyngusa!

  • Akwarelka mówi:

    O tak tak! Świetny pomysł!! Groźba wydziedziczenia na pewno na nią odpowiednio podziała! ;)) Przynajmniej na mnie by podziałała! Zachowam ten pomysł na przyszłość ;)

    Szpileczko! Wesołego Alleluja i zdrowia i spokoju i cierpliwości! A w poniedziałek olej Żmiję kubłem zimnej wody w ramach przykładnego ukarania :))
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • niecodzienna mówi:

    wagary – ludzka rzecz. Bardziej zmartwiłabym się kłamaniem.
    Nie mam jeszcze dzieci (choć często słyszę, że już czas najwyższy)więc radzić nic nie mogę. pamiętam jak sama dojrzewałam i ile wtedy emocji we mnie wrzało. Tez uciekałam ze szkoły i nie dlatego że fajnie na wagarach, ale dlatego, z ez wieloma rzeczami nie umiałam sobie poradzić. Może warto po prostu z nią pogadać.
    Powodzenia. Coś mi mówi przez skórę, że fajna mama z ciebie.

  • maskakropka2 mówi:

    Wagary ludzka rzecz, ale skoro wychowawczyni zadzwoniła, to podejrzewam, że sprawa jest poważna. Sądzę, że rada DD jest bardzo dobra. Może trochę kłopotliwe będzie wprowadzenie jej w czyn, ale skutek murowany. Na razie zastosowałabym szlaban i groźbę realną do spełnienia;)
    Nie daj się Małolacie;)
    WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

  • Jula-grafomanka mówi:

    Wow, to chyba na święto wiosny, taki planowany dzień wagarowania?..Co?…Cóż ta pani nie zna ogólnopolskiego dnia wagarowicza. ;D)))
    A tak w ogóle to wpadłam do Ciebie z życzeniami, bo;
    Pragnę złożyć życzenia zdrowych i pogodnych świąt Wielkanocnych, obfitości na świątecznym stole, smacznego jajka oraz wiosennego nastroju w rodzinnym gronie .

  • zaba mówi:

    Też tak miałam. Było fajnie. Taki mały buncik. Czasem potrzebny. A szlabanik jakis niewielki musowo zastosować.
    Zaba

  • DD mówi:

    Powiedz ,że się poświęcisz. Wzeźmiesz urlop i bedziesz z nią przebywac w szkole. Zaprowadzisz, przypilnujesz, czy na odpowiednie lekcje chodzi itp….
    Obciach, ale lekacja na całe życie gwarantowana.
    Ile razy zawiedzie, tyle razy wchodzisz w jej życie niezbyt przyjemnie….
    Uf ROLA MATKI, TO NAJTRUDNIEJSZA ROLA W ŻYCIU

  • czarnula mówi:

    moja Pani psorka mówi, ze szkoła jest do odbębnienia bo i tak życie nauczy nas wszystkiego. I tego sie trzymajmy.

  • Dośka mówi:

    Szpilka bez zmartwień , bez oznak starości jeno w młodości i radości żyj w kolejnym roku danym Tobie.a marzenia i tobie się spełniają.Pamiętam jak Marzyłaś :żeby Czacha znormalniała

    Nie panikuj Matka,nie Panikuj .Ja pewnego dnia weszłam do liceum Kuby jednymi drzwiami a Kubeł wyszedł drugimi.Potem opowiadał co się działo w gmachu edukacyjnym.

  • Neskavka mówi:

    Wagary są jak choroby wieku dziecięcego-każde dziecko musi przez nie przejść.Córka też wyrośnie i zmądrzeje.Cierpliwości.

  • Wyzwolona mówi:

    Wyrzucać nie warto, wydziedziczać też. Może warto sięgnąć po „stare” sposoby – np. szlaban na… – pamiętasz jak na Ciebie to działało. Szczególnie gdy szlaban postawiono na to co lubiłaś najbardziej. A w ogóle, co Ty chcesz – sama też urwałabyś się z roboty i jeszcze kasy za to zażądała – a może nie???
    Pozdrawiam.

  • Balbina mówi:

    Oj chyba nasze dzieci nie mają szczęścia do wychowawców. Jedno szczęście, że moje córy nie chodzą na wagary. Jeżeli już klasa się na taką wycieczkę decyduje, to wiem o tym szybciej, Po prostu, co brzmi śmiesznie ,córka zadaje mi pytanie „mamuś jutro klasa idzie na wagary, mogę też iść? Zawsze mnie to śmieszyło. Pozdrawiam serdecznie.