Miesięczne Archiwa: Maj 2010

Telefonek

Podpisałam umowę z „ukochaną” siecią Plus – wiem mówiłam, że mam ich w dupie – ale lenistwo moje aby szukać innych ofert i operatorów było większe niz ustawa przewiduje.

W zamian za to wybrałam sobie telefonek Nokię 7230 – „pienkna” z dużymi bukwami które widać bez zakładania okularków, co akaurat w moim przypadku ma wielkie znaczenie

Poza tym to nic nowego – w sobotę była piękna pogoda – ale się skończyła już w niedzielę – bo matka natura zdecydowała, że wystarczy już tego szczęścia i dobroci.

Teraz czekam aż znowu dobroć spłynie – kiedy to będzie nie wiem – może w przyszłym roku?

Marazm

Totalnie nic się nie dzieje jeśli nie liczyć marazmu jaki na mnie wsiadł i nie chce mnie opuścić, braku wiary w cud jakim jest słońce i ciepło z niego bijące i w ogóle to jak mnie owy marazm nie opuści to chyba „se” żyły podetnę.

Zjawisko zwane latem szwenda się chusteczka wie gdzie bo u mnie go nie ma i tracę nadzieję, że znajdzie drogę i w końcu nastanie.

Przez to zmino tylko jeść się chce bo co tu robić, na spacer nie – bo zimno, na działkę nie – bo pada – a jeść się chce, słodkie kusi a nie można, bo przecież straciłam 7 kg. nie po to aby jakaś durna aura mnie złamała i 7 kg (pewnie z nakładką) wróciło i kpiło z mojej silnej woli.

Wszyscy mówią o globalnym ociepleniu klimatu ale to chyba nie ma nic wspólnego z rzeczywistością – nooo chyba, że ten ziąb jaki panuje jest właśnie owym ociepleniem.

Waplewo jest piękne i fajnie by było, żeby jeszcze dopisała pogoda ale nie dopisała było zimno i deszczowo.

Tu byłam:

Waplewo

Plaga nieszczęść

To nie jest dla mnie najlepszy tydzień i cieszę się, że się już kończy.

Wiem, że ludzie mają większe problemy ale moje życie jakoś zawsze płynęło bez większych nieszczęść, omijały mnie wielkie tragedie i okrutne doświadczenia życiowe, więc takie pospolite plagi doprowadzają mnie do depresji.

Po pierwsze znowu miałam ostre starcie z moją ukochana siecią Plus z którą nieopatrznie zawarłam kilka lat temu umowę. Umowa kończy mi się w lipcu i poważnie się zastanawiam nad przedłużeniem z nimi umowy. Współpraca z nimi jakoś mi sie nie układa.

Po drugie moja gwiazda przyznała sie dzisiaj, że miesiąc temu została złapana w autobusie na podróży owym bez biletu. W związku z tym mam 250 zł. w plecy.

Po trzecie pralka odmówiła współpracy prawdopodobnie coś z łozyskami bo głośno warczała przy wirowaniu w związku z tym została dzisiaj zabrana przez pana który obiecał mi ją naprawić do jutra. Nie wiem czy przy moim obecnym „szczęściu” obietnica zostanie dotrzymana, a pralka jest mi niezbędna bo w poniedziałek jadę w podróż służbową do Waplewa i muszę się oprać. 200 zł. w plecy.

Po czwarte pani z socjalnego zażądała „natentychmiast” faktury za kolonie gwiazdy bo inaczej nie zrefunduje mi jej części. Oczywiście żeby było jasne faktury nie mam bo nie miałam głowy do tego aby wykupić kolonie lub obóz nie mówiąc o tym iż wydawało mi się że mam jeszcze czas przynajmniej do połowy czerwca.

Po piąte dzisiaj zmarł kolega w pracy miał tylko 28 lat, wysiadło mu serce i nie ma znaczenia, że to poniekąd na własne życzenie bo miał bardzo dużą nadwagę – zmarł i nawet nie zdążył się nacieszyć życiem.

Po szóste na działce posiadam budkę która nieopatrznie jest murowana w związku z czym urząd chce abym zalegalizowała ową budkę i nieważne, że budka może jest i murowana ale ma tylko cztery ściany, nie posiada kanalizacji, prądu, instalacji kominowych i tym podobnych. Budka służy tylko jako altana w pełnym tego słowa znaczeniu. Dla urzędników to jest nieważne, budke ponieważ jest murowana potraktowali jak wolnostojący dom i żądają projektów, inwentaryzacji budowlanych i cudawianek. W związku z powyższym pewnie znowu oprócz „nerw” straconych w urzędach trochę kasy pójdzie w plecy.

Po siódme cykliczne ważenie które odbywa się co tydzień wykazało, iż moja waga od dwóch i pół tygodni stoi w miejscu, zaczynam fiksować i podejrzewać teorię spisku która brzmi:  pani podaje mi suplementy które nie działają w celu przedłużenia kuracji odchudzającej a co za tym idzie poświęceniem więcej kasy na ten cel.

Z niecierpliwością czekam na koniec tygodnia i mam cichą nadzieję, że pasmo plag nie przejdzie na przyszły tydzień  który spędzę w Waplewie na nic nie wnoszącym szkoleniu, bo chyba nie dam rady więcej znieść.

Targi ogrodowe

Pół soboty i pół niedzieli spędziłam na targach ogrodniczych które odbyły się w Szczecinie.

Upolowałam perukowca białego i czerwonego,tawułkę, złotokap, i wiele jeszcze innych roslin.

A oto kilka zdjęć kompozycji ogrodowych: