Miesięczne Archiwa: Lipiec 2010

Zawsze jest jakiś koniec

I tak nadszedł nieuchronny koniec urlopu na którym to mogłabym już tak tkwić i pławić się w „nicnieróbstwie” ale tak się niestety nie da bo trzeba zarabiać na chleb choćby czerstwy chleb.

Już od poniedziałku rano pięć razy w tygodniu będzie mnie atakować alarm w telefonie, trzeba będzie się zwlec z łóżka, poprawić wątpliwą urodę aby nie straszyć ludzi, ubrać coś przyzwoitego (krótkie spodenki i podkoszulek wykluczone) i udać się do miejsca pracy, gdzie brak klimatyzacji i pewnie stos papierów czeka na mnie z utęsknieniem, że nie wspomnę o kolegach którzy czekają aż wrócę aby mogli udać się na urlop.

Chyba nie wypada im proponować, że mogę w ramach dobrych uczynków wykorzystać także ICH URLOP ??????

Leżenie na piasku w promieniach słońca w Świnoujściu nie było wcale takie złe i mogłabym to robić nawet za pieniądze zwane wypłatą ale oprócz mnie jakoś nikt do tej pory nie wpadł na taki epokowy pomysł, a przecież to jest naprawdę wspaniały pomysł, niekoniecznie musi to być akurat Świnoujście, może to równie dobrze być np. Turcja, Tajlandia czy Egipt – wakacjował by się człowiek, wypłata za to by wpływała co miesiąc – no bajka….  i nie sądzę aby znalazł sie ktoś kto by powiedział, że nie lubi swojej pracy.

Czeka mnie jeszcze jeden wyjazd do Świnoujścia co prawda tylko na 4 dni – ale jak mi nie chcą za to płacić a wprost przeciwnie każą sobie za to bulić to trudno na dłużej nie pojadę i mam nadzieję, że pogoda dopisze.

A propo pogody – wbrew moim czarnym wizjom na początku czerwca mamy chyba LATO STULECIA…….

Jak długo będzie trwał 13-sty

Upały w dalszym ciągu nie dają mi spać i żyć, ponadto 13-ty jakoś przedsłużył mi się deko.

We wtorek odezwał się urząd w sprawie murowanej budki na naszej osobistej działce i poinformował nas, że mapka dostarczona wraz z dokumentacją jest nieprawidłowa, potrzebna jest OSOBISTA MAPKA której wykonanie trzeba zlecić geodecie i zapłacić za nią 600 zł. wtedy będzie ona prawidłowa – ręce „opadywują”. Ale damy – bo i tak w dotychczasową legalizację pierdolonej MUROWANEJ BUDKI utopiliśmy już prawie 2.000,00 zł.

Także we wtorek wybraliśmy się do sklepu meblowego aby dopłacić do kanapy którą sobie właśnie zakupiliśmy, w połowie drogi okazało sie, że brakuje nam faktury która opiewała zadatek jaki za nią zapłaciliśmy – trzeba się było wrócić. Do sklepu zdążyliśmy tuż przed zamknięciem i tu zostaliśmy też poinformowani, że darmowy transport będziemy mieli jak dokupimy jakiś drobiazg za minimum 11 zł. bo kanapa kosztuje 1.488,00 zł. a darmowy transport przysługuje klientom którzy dokonali zakupu za 1.500,00 zł. – oczywiście nikt przedtem nas o tym nie poinformował. Pan sprzedający nam kanapę zapewnił, iz transport jest GRATIS – jakaś niespójność w informowaniu klienta?.

W środę przywieziono kanapę – oczywiście kanapa wcale nie jest z magazynu bo po pierwsze ma dwie połamane nóżki, które są zdarte prawdopodobnie po przesuwaniu jej po sklepie, brakuje jej kilku wkrętów, ma niewielkie pęknięcie w pojemniku na pościel na skutek nieumiejętnego wkręcenia śrub. Z mojej skromnej wiedzy towar z wystawy lub z ekspozycji powinien być sprzedawany po obniżonej cenie – ale to chyba tylko moje zdanie.

W czwartek maużon pojechał zgłosić reklamację – zostanie rozpatrzona za dwa tygodnie – standart.

A tak poza tym to fajnie – upał pali moje posadzone rośliny, nagrzewa mieszkanie do atmosfery sauny co nie pozwala mi spać i waga nie spada – cały czas się waha między 58  a 59 kg. także mam napięcie co powoduję, że nie jestem zbyt przyjemna dla otoczenia i w ogóle dupa……

A gwiazda smali dupę na Węgrzech………

PRZEPRASZAM….

Przepraszam, że na przełomie maja i czerwca jojczyłam, narzekałam, jęczybuliłam , że ZIMNO, że muszę spać w skarpetkach, że lata nie będzie

P R Z E P R A S Z A M!!!!!!

Uroczyście obiecuję, że więcej nie będę TYLKO NIECH SPADNIE TEMPERATURA a jeszcze lepiej niech spadnie deszcz…..

Ponad 35 stopni na termometrze powoduje, że nie mogę spać i odechciewa mi się żyć, ruszam się jak mucha w smole i nie pomaga kąpiel w chłodnej wodzie 5 razy dziennie…..

Proszę tylko o trochę deszczu …… może być nawet burza i pioruny byle było chłodniej – 24 stopnie mi wystarczy.

Koniec wczasów

Nie wiem czym sobie zasłużyłam ale przez okres 10 dni pobytu w Świnoujściu miałam POGODĘ „pienkną” pogodę. Nie zdarzyło mi sie dotąd będąc gdziekolwiek na wczasach mieć ładną pogodę zawsze był deszcz, deszcz i ……deszcz.

Spaliliśmy się wszyscy na piękne śliwki węgierki a mojemu maużonowi to nawet udało się spalić zgrabne stópki co przedstawia poniższe zdjęcie:

stopy

Pęcherze pojawiały się i znikały regularnie, skóra złaziła prawidłowo i obecnie stópki wyglądają mało atrakcyjnie i wcale nie zgrabnie.

Nie wiem też zupełnie dlaczego w lesie słodko trelają ptaki natomiast w miejscu naszego noclegu od świtu do nocy skrzeczały mewy i ich trel nie miał nic wspólnego z świergotem i trelem ptaków w lesie, co najwyżej przypominały powrót ze śpiewem na ustach starych pijaczek z całonocnej imprezy w okolicznych melinach.

Na dodatek młode mewy wypadło z gniazda choć było wielkie jak dobry kogut i ponieważ nie umiało latać więc ganiało po terenie zupełnie nie wiem dlaczego kręcąc slalomy tuż przed nami skrzecząc i wrzeszcząc jakby nie mogło przycupnąć gdzieś z boku, na co matka owego MALEŃSTWA uskuteczniała ataki jak z myśliwca latając tuż nad naszymi głowami przy wtórze wrzasków i awantur więc czuliśmy się trochę jak na wojnie – przy każdym powrocie z plaży przez dwa dni byliśmy atakowani przez matkę mewy i MALEŃSTWO które kręciło slalomy przed nami. Mało nie popadliśmy w jakąś schizę. 

No i zupełny cud GWIAZDA dostała sie do tego technikum – wymagana ilość punktów 60 - Gwiazda miała 61 - czyż to nie cud!!!!!! to prawdziwy cud, że nie będzie jednak tą KELNERKĄ.

A na głosowaniu byłam choć wpadliśmy tam z bagażami za 2 minuty 20:00 ale głos oddałam i czuję się taka spełniona…..