Miesięczne Archiwa: Styczeń 2012

Zużucie odżywek do włosów

Moje potomstwo w postaci dwóch córek jakie mam na stanie ewidencyjnym kochają, uwielbiają zmieniać kolor włosów przynajmniej dwa razy w miesiącu, robią to oczywiście domowym sposobem z różnym skutkiem niestety.

Oprócz niepożądanego oraz kompletnie nieoczekiwanego czasem koloru skutek jest taki, że kondycja włosów znacznie spada, włosy po takich doświadczeniach są suche, szorstkie, łamliwe i w ogóle kupa siana.

Moje prośby aby skorzystać z usług fryzjera który zrobiłby to profesjonalnie i tanim kosztem nie skutkują, bo one uporczywie twierdzą, że domowym sposobem jest taniej…… nie wydaje mi się, bo np. jeśli kolor uzyskany nie spełnia oczekiwań bo np. wyszedł zielony to leci się biegiem po drugą farbę aby spróbować jeszcze raz tylko tym razem trzeba się pozbyć koloru zielonego czyli jedna farba około 20 zł. druga „tyż” razem prawie 50 zł. do tego włosy w stanie katastrofalnym.

Aby poprawić wygląd i uzyskać połysk i witalność włosów należy je odżywiać, wobec czego jestem zmuszana do kupowania wszelkich nowinek w tym temacie.

Niby nic dziwnego bo przecież po takim traktowaniu włosów potrzebna jest szczególna troska i pielęgnacja aby przywrócić włosom wspaniały blask i zdrowy wygląd, ale zużycie owych cud preparatów jest u mnie hurtowe.

Nie „nadażam” już, kupuję odżywki trzy razy w miesiącu a one i tak w jakiś niewytłumaczalny dla mnie sposób znikają w oka mgnieniu.

Zrodził sie w mojej głowie pomysł racjonalizatorski aby owe odżywki producenci pakowali w większe opakowania np. w beczki…. może takie opakowanie starczyłoby mojemu dziecku na miesiąc, a ja nie musiałabym słuchać co chwilę zadania „mamo trzeba kupic odżywę do włosów bo się skończyła!!!’ chociaż jestem święcie przekonana, że powinna być bo przecież niedawno kupowałam.

Cieszę się, że problem dotyczy już w obecnej chwili tylko Gwiazdy bo starsza córcia swoje doświadczenia na włosach wykonuje już na własny koszt.

Jak zdobyć wroga?

W myśl porzekadła chcesz mieć wroga pożycz mu pieniądze, ja dodałabym jeszcze CHCESZ MIEĆ WROGA POŻYCZ MU PIENIĄDZE LUB NIE POŻYCZAJ MU PIENIĘDZY.

Około dwudziestu lat temu pożyczyłam koleżance na dzisiejsze około 50 zł. miała oddać za tydzień.

Minął jeden tydzień – cisza, drugi tydzień – cisza. Nie przeszkadzało to Milagros odwiedzać mnie i chwalić się a to nowymi butami, a to innym nowym zakupem.

Przy zachwalaniu nowej torebki nie wytrzymałam i upomniałam się o zwrot pożyczki….. na co Milagros „a co na masło nie masz” ….. kopara mnie opadła i minęła chwila zanim odzyskałam władzę w strunach głosowych po czym kategorycznie zażadałam zwrotu pożyczki, na co koleżanka stwierdziłą, że niby z czego ma mi oddać przecież nie pracuje i pretensje powinnam mieć nie do niej tylko do siebie bo mogłam jej nie pożyczać.

Pomijam fakt, że byłam dokładnie w takiej samej sytuacji finansowej jak ona, bo także nie pracowałam, byłam na urlopie macierzyńskim.

Mowę mi odjęło a w głowie rodziła się myśl aby  chwycić francę za wsiasz i spuścić ze schodów, ale zabrakło mi odwagi czego do dziś żałuję.

Milagros przez te prawie dwadzieścia lat mnie odwiedzała robiła różne złośliwości a ja nigdy (nie wiem zupełnie dlaczego) nie potrafiłam jej powiedzieć żeby dała mi spokój i przestała mnie nawiedzać.

Wtedy kiedy nie oddała mi pożyczonych pieniędzy obiecałam sobie, że nigdy ale to przenigdy nie pożyczę jej już żadnych pieniędzy nawet 10 gr.

Milagros gdzieś w podświadomości też chyba o tym wiedziała, bo przez te lata nigdy nie pożyczała ode mnie pieniędzy, ale teraz po latach chyba skończyły się jej już źródła frajerów bo poprosiła mnie SMS o pożyczkę 200 zł. bo ma nóż na gardle gdyż wyjeżdża w góry. Nie bardzo wiem co mają góry do noża na gardle ale to chyba było istotne.

Znajomi (a jest ich niezbyt niewielu) którzy dali się nabrać na pożyczenie Milagros pieniędzy chyba się zbuntowali i nie chcieli pożyczyć a nowi znajomi po udzieleniu wsparcia finansowego szybko przestali być znajomymi z wiadomych przyczyn.

SMS-ów otrzymałam kilkanaście z różną siłą nacisku, na które zresztą z premedytacją nie odpowiadałam.

Bo po pierwsze uważam że forma pożyczania pieniędzy poprzez wysłanie sms jest nie na miejscu, bo obiecałam sobie, że jej nie pożyczę, bo były to raczej groźby nie prośby, bo trudno poprzez sms wytłumaczyć tłumokowi DLACZEGO JEJ NIE POŻYCZĘ.

Na koniec po całodniowym nękaniu otrzymałam także sms wiadomośc o jakże ciepłej treści „Gośka ja swoją sprawę załatwiłam i bez ciebie a ty jesteś świnia i nie wiadomo kiedy ciebie dopadnie choroba czy bieda bo wypadało odpisać chociaż”

W GÓRY nie pojadę bo wolę MORZE, wobec czego nie dopadnie mnie owa bieda czy choroba która pewnie tam grasuje jak straszy mnie Milagros i cieszę się bo pewnie straciłam koleżankę i mam ją po latach nareszcie z głowy.

Ale i tak się zastanawiam czy to „szanowna” koleżanka Milagros zachowuje się niewłaściwie czy to może ze mną jest coś nie tak…….

Nowy rok

Żadnych postanowień!!!!!, żadnych życzeń!!!!!!! niech będzie spontanicznie i nieprzewidywalnie, co ma wisieć nie utonie i niech będzie co ma być aby nie było gorzej niż jest a będzie już całkiem fajnie.

A przed świętami otrzymałam taki piękny prezent od Jadwigi, chociaż nie jestem do końca przekonana czy byłam aby grzeczna i zasłużyłam sobie na prezent

prezent