Miesięczne Archiwa: Marzec 2012

Kocie fochy

Zainwestowaliśmy a właściwie to maużon zainwestował 59,00 zł w koci drapak.

Drapak jest super ma półeczkę na której kota może się wylegiwać, zwisające myszki dla zabawy, no i oczywiście specjalny materiał służący do drapania.

tak wygląda owa kocia wygoda.

Ale kot absolutnie ale to absolutnie nie chce korzystać z owej wygody, kiedy żonek próbował przekonać kota, że sprzęt jest super kot który był zupełnie innego zdania podrapał pancia i dał nogę.

Jak przekonać kota aby korzystał z owego sprzętu na który zostało wywalone całe 59,00 zł. a który to kot ma w odbycie wypasiony sprzęcior i wyleguje się oraz sypia w starych miejscach np.

Czy warto starać się o klienta?

Byłam umówiona do fryzjera, termin zaproponował sam on bo mi było wszystko jedno.

Ony fryzjer jest takim powiedzmy wspólnym fryzjerem bo poleciła mi go koleżanka z pracy, która też się u niego czesała do czasu aż „miszcz” brzytwy (bo brzytwą właśnie ścinał włosy) zrobił ją w ………. bo umówił się z nią dwa razy i nie stawił się w pracy, w związku z czym koleżanka poczuła się zleceważona i zrezygnowała po drugim niedotrzymanym terminie z jego usług.

Mi do tej pory się to nie zdarzyło aż teraz nagle gej owszem w pracy był ale od progu robi głupią minę (miała chyba robić za uśmiech) i ćwierka, że on dzisiaj nie może ale niestety nie miał mnie jak powiadomić bo nie ma mojego nr telefonu i może mnie przepisać na inny termin………

Co we mnie wstąpiło nie powiem bo brzydko brzmi ale spokojnie informuję młodzieńca, że w innym terminie to ja się umówię z innym fryzjerem a teraz oczekuję co on mi proponuje na chwilę obecną w związku z tym że się umówił ze mną na czesanie a ja ponieważ właśnie ten termin mi zaporopnował zrezygnowałam z innej sprawy, gość dalej nawija, że może w innym terminie bo obecnie to niestety…..

Szlag mnie trafił wobec tego bez dalszych już dyskusji spokojnym (o dziwo!!!!) tonem oświadczyłam gejowi, że przykro mi bardzo ale inny termin mnie nie interesuje biorąc pod uwagę, iż tych terminów nie dotrzymuje i właśnie stracił kolejną klientkę po czym wyszłam nie podejmując dalszej rozmowy.

Zastanawiam się teraz czy facet tak ma, że nie przychodzi do pracy choć umówił się z klientkami lub jak w moim przypadku przyszedł z przyzwoitości aby mnie poinformować, że nie może mnie uczesać czy po prostu olewa klientów kierując się maksymą nie ten to będzie inny……. i czy takie postępowanie jest opłacalne………..