Specjaliści

NFZ razem ze służbą zdrowia to zwykłe wykańczalnie ludzi.

Zadzwoniłam do specjalisty zwanego pulmonologiem aby się zarejestrować na wizytę a tam od „miłej” pani usłyszałam „nie mamy już zapisów na ten rok proszę dzwonić będą uruchomione zapisy na przyszły rok…. ale nie wiem kiedy….. proszę próbować i dzwonić”.

Nie przytoczę tutaj moich uwag na temat działania służby zdrowia bo sama jestem na siebie wściekła że ponownie dałam się wyprowadzić z równowagi.

Dodać muszę, że u owego specjalisty ostatnia moja wizyta była około trzech lat temu, dlaczego…… bo jak już udało mi się zarejestrować na wizytę która miała się zrealizować za od 4-6 miesięcy to okazywało się,  że albo musiałam w tym czasie wyjechać w podróż służbową, albo byłam obłożnie chora lub inna przyczyna niezależna ode mnie i niestety nieprzewidziana (bo trudno przewidzieć co będzie za 4-6 miesięcy) nie pozwoliła stawić mi się na umówiona wizytę.

Zdaję sobie doskonale sprawę, że służbie zdrowia i NFZ nie zależy wcale na naszym leczeniu tylko na naszych składkach i nikt tam nie rozpacza gdy pacjenci wydają dodatkowe pieniądze na płatną służbę zdrowia bo nie mogą czekać kilku miesięcy na badanie lub wizytę u specjalisty.

Może chodzi o to abyśmy konali jak muchy, wtedy więcej w kasie NFZ będzie kasy na wystrój wnętrz biurowców NFZ, bankiety i inne zbytki????

A pani prezes NFZ tak pięknie w  telewizji tłumaczy potrzebę cięć kosztów leczenia, refundacji leków, utrzymania szpitali…..

Cz kiedyś się to zmieni i będzie normalnie………

22 Odpowiedzi na Specjaliści

  • ~DD mówi:

    W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że sam człowiek i jego zycie nie mają żadnej wartości. Liczy się tylko pieniądz!

  • ~zbulwersowana mówi:

    Nikto podałeś naprawdę bardzo dobre rozwiązania …Gdyby nasz rząd umiał i przede wszystkim chciał korzystać z takich rozwiązań to uzdrowiłby niejeden system w naszym kraju ! Ale dopóki oni będę patrzeć jak tu nas oszkubać i nabić sobie kapsy nie będzie dobrze.
    Jeśli chodzi o te:
    - znaczące ograniczenie prywatnych firm ubezpieczających na leczenie. Próbowały by za wszelką cenę zdobyć informacje na temat zdrowia aktualnych lub potencjalnych klientów, co nie było by w interesie klientów. W efekcie oferta tylko świadczeń podstawowych przez ogólnodostępną służbę zdrowia.
    Myślę,że też by szło rozwiązać ten problem. Po prostu tylko my pacjenci mielibyśmy dostęp do naszych kont. Na co i ile wydajemy.
    Powinniśmy mieć takie swoje konta,na których zbieralibyśmy sobie pieniążki (składki do tej pory odciągane) i na ile i kiedy potrzebowalibyśmy to wydawalibyśmy.
    Skończyły by się bezsensowne powroty i przyjmowania stałych pacjentów na oddziały gdyby musieli jak w innych krajach płacić za wizyty lekarskie w poradniach ze swoich składek,które by się im wyczerpywały gdyby za często sobie chadzali od tak do lekarzy…
    Pozdrawiam

  • ~Dośka mówi:

    ja cieeeeeeeeeee, ale zmiany .Szpilka wpadnę i poczytam zaległości .Tło bloga rewelka .Macham wieczorowo – Dośka

  • ~zbulwersowana mówi:

    Pretensje to możecie mieć do naszego chorego rządu a nie do nas !!!! To oni wymyślają kontrakty z placówkami służby zdrowia itp. A wszystko robią pod siebie i swoich kolesiów,którzy przejmują państwowe placówki i wykorzystują nie tylko pracowników dając im śmieciowe umowy ale przede wszystkim nas pacjentów !!!!

  • ~zbulwersowana mówi:

    Witam
    Jestem pracownikiem Służby Zdrowia i po raz kolejny mnie dziwi,że ludzie żyją w takiej niewiedzy i się jeszcze wypowiadają na dany temat, o którym nie mają zielonego pojęcia…
    Droga SZPILKO otóż Służba Zdrowia funkcjonuje wg.przykazań NFZ i to nie od nas jest uzależnione,że ludzi tak długo muszą czekać itp. tylko NFZ. My jesteśmy tylko wykonawcami ich zaleceń !!!! A nadwykonań nie płaci NFZ. Czy Ty gdybyś była pracodawcą dokładałabyś do interesu ????
    Wyobraź sobie,że każdy musi za coś żyć a za wolontariat nie da się …!!!!!
    Pozdrawiam

  • ~cite mówi:

    Nie trudno zauważyć, że te wielomiesięczne kolejki do lekarzy są tworzone i utrzymywane notorycznie i w pewnej niepisanej zmowie placówek leczniczych. Jaka dbałość o chorego, pacjenta, też widać wyraźnie.

  • ~piast mówi:

    raczej się nie zmieni, bo w polskiej historii tak zawsze było. obywatel był nikim dla władzy, już od czasów piastowskich :(

  • ~nikto mówi:

    Jest sposób poprawy tej sytuacji – centralny system informacyjny zarządzany przez ministerstwo zdrowia, zbudowany w oparciu o otwarte standardy informatyczne (żeby nie wydawać na durne licencje i jeszcze głupszych podwykonawców) z dobrą dokumentacją (aby można było w razie wielkiego halo bezstresowo wymienić programistów i zarządzających) w którym dostępne byłby informacje na temat: pacjentów, kosztów leczenia, kosztów utrzymania placówek i kontraktów, łatwe wykrywanie niezgodności.
    Plusy:
    - centralny system z dostępem do danych pacjentów, którzy dzięki karcie pacjenta mogli by w każdym miejscu mieć wgląd do swojej kartoteki oraz pełną dokumentację medyczną. Pełna rejestracja zmian, wpisów oraz lista osób, które miały dostęp do danych (o problemach z tym związanych w „minusach”)
    - pełna kontrola nad wydatkami. Bez problemu można by było zidentyfikować, kto, na co, gdzie, kiedy i ile wydał. Rezygnuje się z durnych przetargów NFZ i w ogóle ich „usług”. Pula pieniędzy przeznaczona na badania idzie za pacjentem, a nie za podpisanymi kontraktami. Licznik kontraktów w systemie sprawdza jaka pula na dane badania została wykorzystana. Usługi wykonują najlepsi i oni za nie dostają pieniądze. Do zatwierdzenia usługi niezbędne jest potwierdzenie pacjenta.
    - pełna kontrola przez pacjenta. Zobaczy na co, gdzie i przede wszystkim ile zostało wydanych pieniędzy na jego leczenie. Informacja ile zostało na niego wydane może uświadomić mu, że bezsensowne chodzenie do lekarza z bólem paca nie jest konieczne. Znam ludzi, którzy do lekarza chodzą dla rozrywki. Dla takich, którzy chodzą dla rozrywki wprowadzamy dodatkową opłatę za wizytę po wyczerpaniu limitów osobowych.
    - pełna informacja statystyczna na temat rodzaju chorób, sposobów leczenia itd. Daje to możliwości do przewidywania kosztów na kolejne lata, a także automatyczne badania statystyczne na temat zdrowia społeczeństwa. Na przestrzeni lat przegląd tego, na co najczęściej się chorowało, co w dłuższej perspektywie może alarmować o jakiś zagrożeniach i przechodzeniu na badania profilaktyczne. Choroba wcześniej wykryta jest znacznie łatwiejsza do wyleczenie i tańsza.
    - dosyć niski koszt – w porównaniu do tego ile teraz pieniędzy jest topionych w służbie zdrowia i jak kiepską opinię mamy o dostępie do usług medycznych. Koszt systemu to 150-170 milionów zł (realne koszty nie korporacyjne pierdoły tak jak w przypadku systemu dla ZUS, który został zlecony po znajomości) dodatkowo kilka milionów za roczną eksploatację.
    Minusy:
    - ochrona informacji zawartych w systemie i prawa dostępu. Skomplikowana i trudna kwestia w szczególności, że znalazły by się firmy chcące te informacje zdobyć za wszelką cenę. Jest jednak do rozwiązania.
    - znaczące ograniczenie prywatnych firm ubezpieczających na leczenie. Próbowały by za wszelką cenę zdobyć informacje na temat zdrowia aktualnych lub potencjalnych klientów, co nie było by w interesie klientów. W efekcie oferta tylko świadczeń podstawowych przez ogólnodostępną służbę zdrowia.
    - problem w dostępie do danych specyficznych wypadkach nagłych (nieprzytomny człowiek, brak dokumentów itp.) to jednak dało by się rozwiązać.
    Ograniczenia jakie uniemożliwiają wprowadzenie tego systemu:
    - ograniczenie umysłowe decydentów !!!
    - ciche lobby decydentów, lekarzy, farmaceutów, którzy mają profity z bałaganu jaki mamy obecnie.
    - strach ludzi przed zmianami i nowoczesnymi technologiami.
    - koszty w początkowej fazie wprowadzania systemu – niezadowolenie społeczeństwa.
    Jeśli się chce to można by to zrobić, potrzeba czasu, pieniędzy i ludzi z wizją (nie cwaniaków do wyciągania kasy)!

  • ~maria mówi:

    Kochana,na początku września zarejstrowałam się do okulisty w Olsztynie – termin: 20 LIPCA 2013 ROKU!!!!!! pOZDRAWIAM

  • ~ola mówi:

    nie mozemy życia opierać jedynie na państwowej służbie zdrowia, jest tak dużo alternatywnych metod leczenia. oczywiście mozemy natknąć się na oszustów,ale wielu ludzi potrafi pomóc i warto walczyć o siebie i swoich bliskich.

  • ~wiki mówi:

    Jest to jeden z elementów chorego systemu a nasi politycy nie mają interesu żeby to zmienić bo kolesie nie mieliby gdzie zarobić. lekarzom to też odpowiada i coraz bardziej im się to podoba bo to żywa zdrowa gotówka. Wszyscy narzekają ale odważnych i odpowiednio wytrwałych brak

  • ~SieKam mówi:

    Powiem Ci tak, ktoś kto nigdy nie zajmował sie rozliczaniem placówki medycznej z NFZ nie ma prawa w ten sposób oceniać sposobu działania przechodni!
    Wiesz dlaczego nie możesz zapisac się na nowy rok- bo nie ma jeszcze kontraktów na 2013 i pewności, że go sięw dostanie (konkursy ofert kończa się nawet w lutym nowego roku)
    dlaczego czeka się do specjalisty długie miesiace- bo NFZ z góry narzuca w kontrakcie limit, że np. poradnia może w miesiącu przyjąc 12 pacjentów, za więcej nikt nie płaci
    a zazwyczaj jest tak, że poradnie mimo wszystko maja nadwykonania, bo bardzo często trzeba przyjmować pilne przypadki, a ja nie mam serca odmawiac takim pacjentom
    I jeszcze jedno, dużo osób zapisuje się na wizytę i nie przychodzi- ok, różne przypadki losowe lub gdzieś kotś dostał się szybciej, ale tak ciężko zadzwonic PRZED wizytą i zmienić jej termin, a jednocześnie zrobic miejsce dla kogoś innego? W takim przypadku mozna przesunąć wiztę o dzień, dwa, tydzień, zamiennie z innym pacjentem. Ale jak się informuje po fakcie, to niestety, wiele nie można „zakombinować”
    Pozdrawiam

  • ~babi mówi:

    U nas nigdy się nie zmieni bo zawsze najważniejsza jest kasa a nie człowiek,jeśli już potrzebujesz wizyty to zawsze usłyszysz że masz sobie zapłacić ponieważ nie podpisali jeszcze umów,itp. Czyste złodziejstwo.

  • ~Andelllum mówi:

    miałam „przyjemnośc” mieć do czynienia z panią doktor pulmunolog.. której nie chcialo sie podejśc do gabinetu obok rzucić okiem na wyniki spirometrii (drukarka się biedactwom zepsuła). Przez tą jej niechęć spędziłam w przychodni 2 godziny więcej niż miałam zaplanowane, a planowałam z górką wiedząć, że pani doktor sie spóźni.
    I tak to własnie lekarze szanuja nasz czas….
    Na pretensje, że spóźnie sie do pracy prychneła, że mogłam sioę zarejestrowac na dzień, w którym do pracy nie ide (hehehehe… jakbym miała jakiś wybór).

  • ~100matolog mówi:

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ilu z czytelników chodziłoby do pracy ,robiąc nadgodziny za które pracodawca by nie płacił.Wszyscy obwiniją lekarzy.Sam pracuję na NFz i czasami mam już dosyć tłumaczeń,że nie mam już środków na leczenie dodatkowych osób z poza listy oczekujących .Jesli to zrobie tzn.nadróbki nie będzie to zapłacone bo nie ma funduszy w centrali.I tu wracam do mojego pierwszego pytania.Proszę wcielić sie w drugą stronę i szukać winnych całej sytuacji

  • ~pacjet mówi:

    cięcia to niech zrobią sobie bo najpierw sobie wypłaty a resztę na pacjentów a każdy pragnie żyć NFZ to jak sępy na pustyni

  • ~MASAKRA mówi:

    NIC SIE NIE ZMIENI DOPOKI MY NIE WYJDZIEMY NA ULICE…
    TO CO SIE DZIEJE W POLSKICH SZPITALACH TO RZEZNIA…
    ONI NIE MYSLA O NAS TYLKO O SOBIE…
    POLSKA DO DUPY!

  • ~Zosia mówi:

    Pewnie, że się zmieni i to już niedługo.

  • ~alina mówi:

    Wypada iść do lekarza prywatnie. Wziąć rachunek . Jeśli wizyta była konieczna wystąpić do NFZ o zwrot pieniędzy. A jak nie to do sądu. ja miałam przypadek,że nie chciał mi wydać lekarz rodzinny skierowania na badania krwi, twierdząc, że nie widzi potrzeby. Wykonałam analizę krwi prywatnie. Ponieważ okazało się, że badanie było konieczne zażądałam zwrotu pieniędzy z NFZ. Ten zobowiązał przychodnię do zwrotu poniesionych kosztów.

  • ~wacus mówi:

    polaczki to debile

  • ~maskakropka2 mówi:

    Pewnie, że się zmieni. Ale nie sądzę, zeby to było za naszego życia.

    • ~Parama mówi:

      Tez się nad tym zastanawiam i doszedłem do wniosku, że to musi być dość prostę, aby spowodować to, by służbie zdrowia zależało na leczeniu pacjentów a nie tylko na naszych składkach. Skoro jest to takie proste, to dlaczego więc tak nie jest? Pewnie dlatego, że rząd i tzw. politycy po prostu tego właśnie chcą. Wiedzą bowiem, że gdyby służba zdrowia musiała walczyć o przeżycie , tak jak każda inna firma na rynku, to połowa albo większość placówek służby zdrowia upadłaby. To byłoby zapewne wielkim problemem dla polityków a może przejściowo również i dla pacjentów. Po co więc to robić i utrudniać sobie życie, jak lepiej jest żyć sobie wygodnie i spokojnie? Lepszy przecież jest socjalizm. Jednak dopóki on jest w służbie zdrowia, nic się w niej nie zmieni i składki będą nadal ważniejsze od pacjentów. Pozdrawiam.