Bez kategorii

Odrobina luksusu

Kot ma w dupie luksus jaki podarował jej maużon i omija go szerokim łukiem.

60 zł. poszło sie rypać ….. a mógłam zamiast kocie SOBIE podarować odrobinę luksusu i na pewno nie miałabym focha, byłabym wdzięczna, że ktoś o mnie pomyślał.

Na marginesie hymn Euro został wybrany….. i nie wiem co o tym myśleć……….

Mistrzostwo świata

Jak wiadomo jestem teraz bez nadwornego fryzjera bo na poprzedniego się obraziłam i ani myślę go kiedykolwiek jeszcze odwiedzić więc rozesłałam wici wśród koleżanek i jest!!!! koleżanka poleciłą mi fryzjera który czesze w salonie tuż obok mnie i ponoć jest niezły.

Wobec powyższego poszłam się zapisać na inauguracyjną wizytę i zdziwiłam się bardzo!!!!!! bo wizyta dopiero za miesiąc!!!!!! nie bardzo wiem teraz czy to faktycznie taki „miszcz” nożyczek i grzebienia czy to jakiś żart, nigdy do tej pory nie musiałam oczekiwać aż miesiąc na ową usługę i czy to dobrze czy źle.

Okaże się za miesiąc.

Mnogość ofert

Byłam w swoim banku z prośbą o odblokowanie konta internetowego które sobie zablokowałam prawdopodobnie wpisując trzykrotnie błędne hasło lub nr klietna.

Konto odblokowane a ja myślę nad zmianą banku, który łoi mnie ze wszystkich stron a to za obsługę konta, a to za ubezpieczenie, za wydanie karty, za polecenie przelewu i za wiele innych usług – łącznie miesięcznie wychodzi ok. 20 zł.

Jestem na etapie szukania banku które ma te opłaty mniejsze – jakoś średnio mi idzie….

Nad zmianą operatora sieci komórkowej też myślę bo Plus też nie spełnia moich oczekiwań …. i też jestem w kropce.

Ofert trylion a ja gubię się i nie bardzo wiem jaka oferta jest najkorzystniejsza…..

A Wy jakie macie doświadczenia w tych tematach????? może macie jakieś propozycje…….. bo wiadomo najlepsze jest „jedna pani/pan drugiej pani/panu

Kocie fochy

Zainwestowaliśmy a właściwie to maużon zainwestował 59,00 zł w koci drapak.

Drapak jest super ma półeczkę na której kota może się wylegiwać, zwisające myszki dla zabawy, no i oczywiście specjalny materiał służący do drapania.

tak wygląda owa kocia wygoda.

Ale kot absolutnie ale to absolutnie nie chce korzystać z owej wygody, kiedy żonek próbował przekonać kota, że sprzęt jest super kot który był zupełnie innego zdania podrapał pancia i dał nogę.

Jak przekonać kota aby korzystał z owego sprzętu na który zostało wywalone całe 59,00 zł. a który to kot ma w odbycie wypasiony sprzęcior i wyleguje się oraz sypia w starych miejscach np.

Czy warto starać się o klienta?

Byłam umówiona do fryzjera, termin zaproponował sam on bo mi było wszystko jedno.

Ony fryzjer jest takim powiedzmy wspólnym fryzjerem bo poleciła mi go koleżanka z pracy, która też się u niego czesała do czasu aż „miszcz” brzytwy (bo brzytwą właśnie ścinał włosy) zrobił ją w ………. bo umówił się z nią dwa razy i nie stawił się w pracy, w związku z czym koleżanka poczuła się zleceważona i zrezygnowała po drugim niedotrzymanym terminie z jego usług.

Mi do tej pory się to nie zdarzyło aż teraz nagle gej owszem w pracy był ale od progu robi głupią minę (miała chyba robić za uśmiech) i ćwierka, że on dzisiaj nie może ale niestety nie miał mnie jak powiadomić bo nie ma mojego nr telefonu i może mnie przepisać na inny termin………

Co we mnie wstąpiło nie powiem bo brzydko brzmi ale spokojnie informuję młodzieńca, że w innym terminie to ja się umówię z innym fryzjerem a teraz oczekuję co on mi proponuje na chwilę obecną w związku z tym że się umówił ze mną na czesanie a ja ponieważ właśnie ten termin mi zaporopnował zrezygnowałam z innej sprawy, gość dalej nawija, że może w innym terminie bo obecnie to niestety…..

Szlag mnie trafił wobec tego bez dalszych już dyskusji spokojnym (o dziwo!!!!) tonem oświadczyłam gejowi, że przykro mi bardzo ale inny termin mnie nie interesuje biorąc pod uwagę, iż tych terminów nie dotrzymuje i właśnie stracił kolejną klientkę po czym wyszłam nie podejmując dalszej rozmowy.

Zastanawiam się teraz czy facet tak ma, że nie przychodzi do pracy choć umówił się z klientkami lub jak w moim przypadku przyszedł z przyzwoitości aby mnie poinformować, że nie może mnie uczesać czy po prostu olewa klientów kierując się maksymą nie ten to będzie inny……. i czy takie postępowanie jest opłacalne………..

Bang!!!!

Reklama Cilit bang przedstawia gościa który psika z zaczarowanego pojemnika owy środek na różne uporczywe plamy, zabrudzenia, kamień, pleśn i inne świństwa następnie spłukuje wodą i tadam !!!!!!! czary mary!!! bang i brud znika a wokół panuje oczojebny blask i czystość……

A mi ta sztuczka nie wychodzi w ogóle to czary mary nie działa!!!!!!!!!!!!!!! robię coś źle?????????

Emerytura nie dla mas

Znowu jest szum medialny na temat emerytur. Jak zdecydowała ukochana władza mamy pracować do utraty tchu i to żeby nie było….. dla naszego szeroko rozumianego DOBRA, bo wtedy to jak obiecują otrzymamy większą emeryturę.

Rząd niestety nie informuje nas jakie kursy bądź szkolenia należy ukończyć i co uczynić aby pracować do późnej starości i nie polec na stanowisku pracy, ale za to obiecuje nam jak dotrwamy wysokie emerytury – jak większe nie wiacomo…. o 10, 20 czy może o 100 zł.

Prawda jest taka, że władza ma nas w dupie nasze dobro i większe emerytury, chodzi o to abyśmy skonali przy pracy albo najlepiej w drodze do pracy i nie zdążyli pobrać ani grosza ze składek które nam się potrąca latami.

Nie wspomnę o tym, iż starocie do których w niedługim czasie dołączę będą blokować etaty i miejsca pracy młodym, którym z tego tytułu, że nie będą mieli zatrudnienia i w związku z tym środków utrzymania będzie trzeba wypłacać jakieś zapomogi lub inną formę pomocy społecznej.

To jest wg naszego rządu złoty środek na dziurę budżetową, brak finansów i pomysłów jak uleczyć chorą gospodarkę i walącą się władzę.

Ale za to władza wie jak wydawać miliony na nieudane inwestycje, nagrody, odprawy dla ludzi którzy się nie sprawdzili na stanowiskach, wysokie premie za….. no właśnie nie bardzo wiadomo za co!!!!!!!

Znowu marudzę i czepiam się ale taką mam karmę i póki jest tak chujowo to będę czepiać się do utraty tchu, późnej starości i nie oczekuję w zamian wysokiej emerytury ani żadnych nagród i premii.

Zmierzch Poczty

Przechodząc często obok poczty obserwuję zdenerwowanych i sfrustrowanych ludzi tłoczących się i marnujących czas w kilometrowych kolejkach i w takich momentach dziękuję opatrzności i znajomym którzy nakłonili i namówli mnie do uruchomienia konta internetowego.

Dzięki temu nie muszę już brać udziału w cyklicznej nerwówce, stracie czasu, psykówkach i innych nieprzyjemnych sytuacjach które niezmiennie kojarzą się mi z urzędem zwanym dumnie Pocztą Polską.

Wszelkie opłaty które do tej pory dokonywałam na poczcie w niezbyt przyjaznej atmosferze teraz załatwiam w zaciszu swojego domu bez rozwścieczonego tłumu ludzi, mogę to załatwić także wieczorem kiedy poczty są zamknięte a ja mam akurat wolną chwilę.

Zadziwia mnie tylko jedno….. dlaczego tak długo stawiałam opór, czego się obawiałam i co sprawiało, że tkwiłam w błędnym przekonaniu, że tylko Poczta Polska może uczciwie i skutecznie uregulować moje zobowiązania finansowe.

Raczej nie atmosfera panująca w urzędzie, która charakteryzuje się tłumem zdenerwawanych petentów oraz grupą urzędników pocztowych, którzy nawet nie starają się zapanować nad wściekłą i zmęczoną długim czekaniem kolejką, beztrosko opuszczając stanowisko w okienku to po jakąś paczkę lub list i znikają na 10-15 minut (w tym czasie pewnie palą fajkę na zapleczu).

Mimo zwolenników którzy w dalszym ciągu albo lubią ten sport albo z innych nieznanych mi przyczyn nadal płacą rachunki na poczcie mimo, iż poczta w rozpaczliwym akcie ratowania swojej dupy zapowiedziała zwolnienia pracowniików co raczej nie poprawi marnej kondycji tego kulejącego urzędu, który już oprócz sprzedaży znaczków i kopert sprzedaje inną drobnicę typu batoniki, napoje, gazety i chusteczka wie co jeszcze nastaje powolna ale nieunikniona agonia tego urzędu.

Swoją drogą nie żal mi tego monopolisty, bardziej żal mi żle opłacanych pracowników, którzy zmuszani byli do tego aby każdemu petentowi proponować do pocztowych usług kupno np. gazetki, batonika lub napoju co gdy byłam jeszcze klientką poczty zawsze mnie żenowało.

Zużucie odżywek do włosów

Moje potomstwo w postaci dwóch córek jakie mam na stanie ewidencyjnym kochają, uwielbiają zmieniać kolor włosów przynajmniej dwa razy w miesiącu, robią to oczywiście domowym sposobem z różnym skutkiem niestety.

Oprócz niepożądanego oraz kompletnie nieoczekiwanego czasem koloru skutek jest taki, że kondycja włosów znacznie spada, włosy po takich doświadczeniach są suche, szorstkie, łamliwe i w ogóle kupa siana.

Moje prośby aby skorzystać z usług fryzjera który zrobiłby to profesjonalnie i tanim kosztem nie skutkują, bo one uporczywie twierdzą, że domowym sposobem jest taniej…… nie wydaje mi się, bo np. jeśli kolor uzyskany nie spełnia oczekiwań bo np. wyszedł zielony to leci się biegiem po drugą farbę aby spróbować jeszcze raz tylko tym razem trzeba się pozbyć koloru zielonego czyli jedna farba około 20 zł. druga „tyż” razem prawie 50 zł. do tego włosy w stanie katastrofalnym.

Aby poprawić wygląd i uzyskać połysk i witalność włosów należy je odżywiać, wobec czego jestem zmuszana do kupowania wszelkich nowinek w tym temacie.

Niby nic dziwnego bo przecież po takim traktowaniu włosów potrzebna jest szczególna troska i pielęgnacja aby przywrócić włosom wspaniały blask i zdrowy wygląd, ale zużycie owych cud preparatów jest u mnie hurtowe.

Nie „nadażam” już, kupuję odżywki trzy razy w miesiącu a one i tak w jakiś niewytłumaczalny dla mnie sposób znikają w oka mgnieniu.

Zrodził sie w mojej głowie pomysł racjonalizatorski aby owe odżywki producenci pakowali w większe opakowania np. w beczki…. może takie opakowanie starczyłoby mojemu dziecku na miesiąc, a ja nie musiałabym słuchać co chwilę zadania „mamo trzeba kupic odżywę do włosów bo się skończyła!!!’ chociaż jestem święcie przekonana, że powinna być bo przecież niedawno kupowałam.

Cieszę się, że problem dotyczy już w obecnej chwili tylko Gwiazdy bo starsza córcia swoje doświadczenia na włosach wykonuje już na własny koszt.

Jak zdobyć wroga?

W myśl porzekadła chcesz mieć wroga pożycz mu pieniądze, ja dodałabym jeszcze CHCESZ MIEĆ WROGA POŻYCZ MU PIENIĄDZE LUB NIE POŻYCZAJ MU PIENIĘDZY.

Około dwudziestu lat temu pożyczyłam koleżance na dzisiejsze około 50 zł. miała oddać za tydzień.

Minął jeden tydzień – cisza, drugi tydzień – cisza. Nie przeszkadzało to Milagros odwiedzać mnie i chwalić się a to nowymi butami, a to innym nowym zakupem.

Przy zachwalaniu nowej torebki nie wytrzymałam i upomniałam się o zwrot pożyczki….. na co Milagros „a co na masło nie masz” ….. kopara mnie opadła i minęła chwila zanim odzyskałam władzę w strunach głosowych po czym kategorycznie zażadałam zwrotu pożyczki, na co koleżanka stwierdziłą, że niby z czego ma mi oddać przecież nie pracuje i pretensje powinnam mieć nie do niej tylko do siebie bo mogłam jej nie pożyczać.

Pomijam fakt, że byłam dokładnie w takiej samej sytuacji finansowej jak ona, bo także nie pracowałam, byłam na urlopie macierzyńskim.

Mowę mi odjęło a w głowie rodziła się myśl aby  chwycić francę za wsiasz i spuścić ze schodów, ale zabrakło mi odwagi czego do dziś żałuję.

Milagros przez te prawie dwadzieścia lat mnie odwiedzała robiła różne złośliwości a ja nigdy (nie wiem zupełnie dlaczego) nie potrafiłam jej powiedzieć żeby dała mi spokój i przestała mnie nawiedzać.

Wtedy kiedy nie oddała mi pożyczonych pieniędzy obiecałam sobie, że nigdy ale to przenigdy nie pożyczę jej już żadnych pieniędzy nawet 10 gr.

Milagros gdzieś w podświadomości też chyba o tym wiedziała, bo przez te lata nigdy nie pożyczała ode mnie pieniędzy, ale teraz po latach chyba skończyły się jej już źródła frajerów bo poprosiła mnie SMS o pożyczkę 200 zł. bo ma nóż na gardle gdyż wyjeżdża w góry. Nie bardzo wiem co mają góry do noża na gardle ale to chyba było istotne.

Znajomi (a jest ich niezbyt niewielu) którzy dali się nabrać na pożyczenie Milagros pieniędzy chyba się zbuntowali i nie chcieli pożyczyć a nowi znajomi po udzieleniu wsparcia finansowego szybko przestali być znajomymi z wiadomych przyczyn.

SMS-ów otrzymałam kilkanaście z różną siłą nacisku, na które zresztą z premedytacją nie odpowiadałam.

Bo po pierwsze uważam że forma pożyczania pieniędzy poprzez wysłanie sms jest nie na miejscu, bo obiecałam sobie, że jej nie pożyczę, bo były to raczej groźby nie prośby, bo trudno poprzez sms wytłumaczyć tłumokowi DLACZEGO JEJ NIE POŻYCZĘ.

Na koniec po całodniowym nękaniu otrzymałam także sms wiadomośc o jakże ciepłej treści „Gośka ja swoją sprawę załatwiłam i bez ciebie a ty jesteś świnia i nie wiadomo kiedy ciebie dopadnie choroba czy bieda bo wypadało odpisać chociaż”

W GÓRY nie pojadę bo wolę MORZE, wobec czego nie dopadnie mnie owa bieda czy choroba która pewnie tam grasuje jak straszy mnie Milagros i cieszę się bo pewnie straciłam koleżankę i mam ją po latach nareszcie z głowy.

Ale i tak się zastanawiam czy to „szanowna” koleżanka Milagros zachowuje się niewłaściwie czy to może ze mną jest coś nie tak…….