osobiste

Zumba

Udałam się na Zumbę i muszę obiektywnie stwierdzić, że moja kondycja, sprawność, szybkość i koordynacja jest w opłakanym stanie.

Najlepiej mi wychodziło, gdy pani mówiła „MASZERUJEMY” żenada – nie wiem czy się skuszę po raz kolejny na udział w zajęciach w których to „MASZERUJEMY” wychodzi mi najlepiej, dodanie do maszerowania wymachiwanie rąk, bioder czy jeszcze czegoś nie wchodzi w rachubę bo wtedy to już jest ponad moje możliwości.

Milagros – wejście smoka

Jednak Milagros nie dała się tak łatwo spławić, mimo mojego chamskiego zachowania w związku z którym to nie pożyczyłam jej pieniędzy choć wysłała mi tuzin sms, Milagros mnie nawiedziła i o dziwo nie wspomniała ani słowem o moim niewłaściwym zachowaniu.

Szanowna koleżanka po trzyletnim bezrobociu i odesłaniu jej z kwitkiem przez MOPS kiedy to udała się po kolejną zapomogę postarała się o pracę.

Oczywiście martwi się bo pewnie znowu nie uda jej się przedłużyć umowy, bo przecież zawistni ludzie nie wiedzieć czemu jej nie lubią i będą jej rzucać kłody pod nogi…. pyta się mnie DLACZEGO JEJ TAK LUDZIE NIE LUBIĄ!!!!

Miałam zły dzień więc wygarnęłam Milagros co jest w niej takiego, że nikt jej nie trawi, dla przykładu podałam jej dwa przypadki, które dotyczyły akurat mnie i myślę, że z innymi postępuje podobnie albo jeszcze gorzej…..

Otóż powiedzmy, że mieszkam na ulicy Portowej, Milagros zanim się wyprowadziła także mieszkała na ulicy Portowej. Nie ma dobrych wspomnień z tamtego czasu bo NORMA ludzie i sąsiedzi jej nie lubili, byli złosliwi i etcetera.

Pewnego dnia Milagros odwiedzając mnie i pijąc kawę, którą jej przygotowałam powiada… „nie żałuję, że się wyprowadziłam z tej dzielnicy, na tej Portowej to mieszkają sami prostacy, pijacy, kurwy i świnie…….

JA W DALSZYM CIĄGU MIESZKAM NA PORTOWEJ
wobec tego według Milagros jestem prostaczką, kurwą, pijaczką i świnią……

Drugi piękny przykład:

Koleżanka notorycznie przez lata uchyla się od pracy, żyje na koszt społeczeństwa z zasiłków, zapomóg i chorobowych, bo jak uda jej się załatwić pracę to popracuje miesiąc lub dwa a potem idzie na zwolnienie lekarskie, które potrafi ciągnąc nawet do 1,5 roku.

Przy jakiejś kolejnej wizycie skarżąc się, że nie może dostać nigdzie pracy, że w pracy jest szykanowana i ogólnie nielubiana bo ludzie jej zazdroszczą że ona piękna, inteligentna i mądra ciągnie myśl stwierdzając…. „pracę to mają tylko ludzie po znajomości, kurwy za dupę i głąby które jej do pięt nie dorastają…….”

Oczywiście nie muszę mówić, że MAM PRACĘ i zawsze ją miałam i wychodzi na to, że wg Milagros nie mam jej jednak uczciwie ……..

Przypomniałam Milagros oba zdarzenia i zapytałam się jej, czy gdyby przyszła do niej koleżanka i sadziła jej takie teksty to czy ona by ją LUBIŁA?????????.

Jeśli ona zachowuje się podobnie w pracy i w środowisku w którym się obraca to nie daję jej żadnych szans na to aby ktoś ją polubił lub choćby zaakceptował.

I to by było na tyle na temat MILAGROS.

Urlop i po urlopie

Urlop się toczy – został jescze tylko tydzień i żal, że koniec, że szlus, że lato marne, że właściwie zaraz koniec lata ech szkoda gadać…..

Jak co roku na 10 dni pojechałam do Świnoujście (bo na Karaiby mnie nie stać) a tam grasują dziki, szwendają się po mieście nic sobie nie robiąc z ludzi…

Poza tym otrzymałam emila, że teraz to czy chcę czy nie chcę administrator blog.pl przenosi mnie do nowego systemu i nie wiem co w związku z tym dalej, pogodzić sie z tym czy w ramach protestu przenieść się po raz enty gdzie indziej???????

Strzeżcie się

W sobotę do drzwi zadzwonił pan, przedstawił się i zaproponował abym zmniejszyła koszty rachunków za energię elektryczną rezygnując z pośrenika który zwiększa koszty rachunków.

W trakcie wywodów pana jakie to korzyści uzyskam z owej transakcji w mojej głowie rodził się niepokój…. pan odwiedza mnie w SOBOTĘ (dzień wolny od pracy!!!) twierdzi, że jest z firmy Enea….. dziwne i podejrzane to trochę…..

Pan tłumaczy a w mojej głowie jak w komputerku analiza danych z których to wynika, że ni jak nie mogę w bazie danych znaleźć informacji, że Enea informowała mnie pisemnie o tym, iż będzie coś zmieniać w swoich umowach.

Po wyłuszczeniu wszystkich zalet pan wyciąga umowę składającą się z kilku stron, napisaną oczywiście drobnym drukiem który należy czytać lupą i zabiera się do wypełnienia owego formularza …. zatrzymałam pana na początku i wyjaśniłam, że ja żadnej umowy z nim podpisywać nie zamierzam…….

Gość tłumaczy, że potem to będę musiała sama latać i załatwiać ową sprawę, na co ja stwierdziłam, że sorry ale mu nie ufam i jeśli zajdzie taka potrzeba to po sprawdzeniu czy jest wiarygodny jestem gotowa sama latać i załatwiać.

Aby udowodnić mi swoją wiarygodność podaje mi nr infolinii która ma udowodnić prawdziwość jego słów ale od razu zaznacza, że w sobotę może nikt nie odebrać bo mogą nie pracować co wzbudziło jeszcze bardziej moją nieufność.

Pan zawiedziony, że nie podpisał ze mną umowy opuścił mieszkanie udając się do sąsiadów.

Zadzwoniłam do firmy Enea i tam usłyszałam, że oni nie wysyłali i nie wysyłają nigdy nikogo w celu podpisywania jakichkolwiek umów i że bardzo dobrze zrobiłam nie podpisując umowy, bo mogłoby się okazać, iz płaciłabym rachunki wystawiane przez Eneę i dodatkowo pracodawcom pana  cholera wie za co.

Jak to trzeba być czujnym na każdym kroku…….

Czy warto starać się o klienta?

Byłam umówiona do fryzjera, termin zaproponował sam on bo mi było wszystko jedno.

Ony fryzjer jest takim powiedzmy wspólnym fryzjerem bo poleciła mi go koleżanka z pracy, która też się u niego czesała do czasu aż „miszcz” brzytwy (bo brzytwą właśnie ścinał włosy) zrobił ją w ………. bo umówił się z nią dwa razy i nie stawił się w pracy, w związku z czym koleżanka poczuła się zleceważona i zrezygnowała po drugim niedotrzymanym terminie z jego usług.

Mi do tej pory się to nie zdarzyło aż teraz nagle gej owszem w pracy był ale od progu robi głupią minę (miała chyba robić za uśmiech) i ćwierka, że on dzisiaj nie może ale niestety nie miał mnie jak powiadomić bo nie ma mojego nr telefonu i może mnie przepisać na inny termin………

Co we mnie wstąpiło nie powiem bo brzydko brzmi ale spokojnie informuję młodzieńca, że w innym terminie to ja się umówię z innym fryzjerem a teraz oczekuję co on mi proponuje na chwilę obecną w związku z tym że się umówił ze mną na czesanie a ja ponieważ właśnie ten termin mi zaporopnował zrezygnowałam z innej sprawy, gość dalej nawija, że może w innym terminie bo obecnie to niestety…..

Szlag mnie trafił wobec tego bez dalszych już dyskusji spokojnym (o dziwo!!!!) tonem oświadczyłam gejowi, że przykro mi bardzo ale inny termin mnie nie interesuje biorąc pod uwagę, iż tych terminów nie dotrzymuje i właśnie stracił kolejną klientkę po czym wyszłam nie podejmując dalszej rozmowy.

Zastanawiam się teraz czy facet tak ma, że nie przychodzi do pracy choć umówił się z klientkami lub jak w moim przypadku przyszedł z przyzwoitości aby mnie poinformować, że nie może mnie uczesać czy po prostu olewa klientów kierując się maksymą nie ten to będzie inny……. i czy takie postępowanie jest opłacalne………..

Zmierzch Poczty

Przechodząc często obok poczty obserwuję zdenerwowanych i sfrustrowanych ludzi tłoczących się i marnujących czas w kilometrowych kolejkach i w takich momentach dziękuję opatrzności i znajomym którzy nakłonili i namówli mnie do uruchomienia konta internetowego.

Dzięki temu nie muszę już brać udziału w cyklicznej nerwówce, stracie czasu, psykówkach i innych nieprzyjemnych sytuacjach które niezmiennie kojarzą się mi z urzędem zwanym dumnie Pocztą Polską.

Wszelkie opłaty które do tej pory dokonywałam na poczcie w niezbyt przyjaznej atmosferze teraz załatwiam w zaciszu swojego domu bez rozwścieczonego tłumu ludzi, mogę to załatwić także wieczorem kiedy poczty są zamknięte a ja mam akurat wolną chwilę.

Zadziwia mnie tylko jedno….. dlaczego tak długo stawiałam opór, czego się obawiałam i co sprawiało, że tkwiłam w błędnym przekonaniu, że tylko Poczta Polska może uczciwie i skutecznie uregulować moje zobowiązania finansowe.

Raczej nie atmosfera panująca w urzędzie, która charakteryzuje się tłumem zdenerwawanych petentów oraz grupą urzędników pocztowych, którzy nawet nie starają się zapanować nad wściekłą i zmęczoną długim czekaniem kolejką, beztrosko opuszczając stanowisko w okienku to po jakąś paczkę lub list i znikają na 10-15 minut (w tym czasie pewnie palą fajkę na zapleczu).

Mimo zwolenników którzy w dalszym ciągu albo lubią ten sport albo z innych nieznanych mi przyczyn nadal płacą rachunki na poczcie mimo, iż poczta w rozpaczliwym akcie ratowania swojej dupy zapowiedziała zwolnienia pracowniików co raczej nie poprawi marnej kondycji tego kulejącego urzędu, który już oprócz sprzedaży znaczków i kopert sprzedaje inną drobnicę typu batoniki, napoje, gazety i chusteczka wie co jeszcze nastaje powolna ale nieunikniona agonia tego urzędu.

Swoją drogą nie żal mi tego monopolisty, bardziej żal mi żle opłacanych pracowników, którzy zmuszani byli do tego aby każdemu petentowi proponować do pocztowych usług kupno np. gazetki, batonika lub napoju co gdy byłam jeszcze klientką poczty zawsze mnie żenowało.

Świąteczne porządki

Mycie okien nie należy do moich ulubionych zajęć ale musiałam je umyć bo ktoś nie wiedzieć kto wymyślił, że w święta okna muszą ale to koniecznie muszą lśnić czystością i blaskiem.

Przecież to nonsens myć okna gdy za oknami często wieje, zacina deszcz lub śnieg czyli krótko mówiąc nie jest to najlepsza pora na nadawanie blasku szybom ale tradycja to tradycja umyłam i mam to z głowy.

Teraz muszę pomyśleć nad prezentami…. po przejściu po sklepach absolutnie nic mnie nie natchnęło i nie olśniło jakie te prezenty mają być…..

Wobec tego ogłaszam konkurs na prezenty dla:

1. 5 letniej panny wolącej raczej samochody niż lalki

2. 16 letniej gwiazdy która kocha podbierać i „pożyczać” mamutowe kosmetyki (ale zestaw kosmetyków to taki trywialny prezent) może jakieś inne pomysły????

3. 28 letniej mamy owej 5 letniej panny która lubi kosmetyki, jest praktyczna i raczej mało zdecydowana

4. męża mamuta (czyli mła) w wieku średnim który z kosmetyków uważa tylko mydło i wodę ale kocha rowery

Oczekuję propozycji bo czasu zostało niewiele a jeszcze zostało uszykowanie owych świąt czyli przez najbliższy okres moje miejsce będzie w kuchni i tego też nie lubię.

Wychodzi na to, że właściwie to ja nic nie lubię……

Rozchorowałam się

Rozchorowałam się i nie wiem czy to reakcja i alergia na pracę czy rzeczywista choroba.

W piątek poczułam się źle wobec powyższego wyszłam wcześniej z pracy aby udać się do wracza który uczciwie dał mi 5 dni zwolnienia.

Po weckendzie okazało się, że wszystko jest ok i właściwie mogłabym iść do pracy – ale po co……. wkurwiawać się… podjęłam decyzję, że nie warto lepiej odpocząć, nabrać dystansu i uspokoić skołatane nerwy.

Wobec tego siedzę sobie w domku buszuję po necie, oglądam telewizor, nie koniecznie ambitne programy i przez tydzień będę szczęśliwa.

Wiem, że już mówiłam, że chciałabym być emerytką ale niestety wizja odpoczynku oddala się dalej i dalej i kto wie czy w ogóle mam jakieś szansę aby doczekać emerytury na którą tyle lat uczciwie składałam.

Władza twierdzi, że mogę pracować do 63 lat (dziesiaj) za kilka miesięcy pewnie dojdzie do wniosku, że taka baba jak ja zdrowa jak rzepa może pracować do lat 80 tylko czy ja dam radę…..

Chciałabym stanąć na wysokości zadania i pomóc władzy która rozpierdoliła pieniądze publiczne i teraz potrzebuje załatać dziurę budżetową głęboką jak kanion, a sama władza niestety nie może docisnąć pasa bo niby z czego ma dociskać????? z tych biednych pensji które pobierają, nie dali by rady wyżyć za 1 500,00 zł.

A ci co zarabiają mniej niż 2.000,00 zł. i owszem mogą, mają niezły trening więc dadzą radę pracować za jeszcze mniej i na dodatek jak popracują dłużej to już w ogóle będzie bajka.

Teraz jeszcze pewnie podniosą larum nauczyciele, lekarze i cholera wie kto jeszcze, aby ich uspokoić kochana władza da im znowu podwyżki… ale czyim kosztem????? oczywiście tych którzy nie strajkują z różnych powodów bo nie mogą, bo są zbyt mała grupą społeczną …. nie oszukujmy się ABY KOMUŚ DAĆ TO TRZEBA KOMUŚ ZABRAĆ!!!!!!!

Tak to piąty rok z rzędu nie otrzymam podwyżki… co ja mówię jakiej!!!! podwyżki – ja od 5 lat nie otrzymuję nawet 3 % wyrównania inflacyjnego, emerytury pewnie nie doczekam i w ogóle do dupy…..

Nowy blog

Weszło ulepszenie portalu BLOG i mogę zmienić swój szablon ale zastanawiam się czy warto to zmienić i jakie będą tego konsekwencje.

Niby nie stracę nic oprócz linków (to mogę sobie skopowiać) ale muszę to przemyśleć.

Pokusa jest wielka bo będę miała dostęp do nowych szablonów podczas kiedy stary system zapewniał mi jedynie kilka nędznych propozycji i przez lata jakie tu tkwię nauczyłam się podstaw tego przeklętego html dzięki czemu stworzyłam sobie swój indywidualny szablon, który mogę bezpowrotnie stracić, i jestem w kropce bo nie wiem co mam zrobić przejść na nowy system czy nie?????

Jeśli ktoś dokonał tego kroku proszę o informacje czy się opłacało.

Tak poza tym to jestem w dole … nawet w wielkim dole i w czarnej dupie, atmosfera w pracy zaczyna mnie przerastać i nie mam żadnej alternatywy aby to zmienić, na emeryturę jestem za młoda, na awanse, pochwały, zmianę pracy za stara.

Siedzę póki co przyczajona jak lew i czekam aż pomysł lub rozwiązanie przyjdzie samo, a jeśli nie przyjdzie to może wygrzebię się z tego doła, wyjdę z czarnej dupy i na wszystko spojrzę z innej lepszej perspektywy.

Choć muszę się przyznać, że z wiekiem to zrobiłam się twarda sztuka, mało mnie ruszają te pracowe klimaty, podchody, walka o stołki, nagrody i pochwały.

Jakaś ta moja dupa stała się bardziej twarda a ja robię się wredna sucz i w obliczu tego wszystkiego nie czuję się ani winna ani nie mam wyrzutów sumienia, że się nie załamuję, chodzę uśmiechnięta i mam czelność żartować i być pogodna.

Dają szczepionki za darmo…..

Nasz pracodawca zafundował nam szeroki wachlarz szczepionek na które możemy się zaszczepić aby nie chorować i nie zaskakiwać owego żadnymi chorobami a co za tym idzie zwolnieniami lekarskimi.

Nie byłabym sobą aby nie skorzystać z oferty troskliwego pracodawcy, ale moim zamysłem było zaszczepić się przeciwko grypie aby ona  uruchomiła we mnie procesy chorobowe i pozwoliła pójść na zwolnienie na którym wypoczełabym i nabrała sił do ponownej pracy, na wszelki wypadek dołożyłam jeszcze szczepionkę przeciwko meningokokom grupy A, C, W 135 i Y.

Oczywiście żadna ze szczepionek oprócz lekkiego opuchnięcia miejsca zaszczepienia i osłabienia co było wliczone w ryzyko zaszczepienia nie spełniła moich oczekiwań.

Mam jeszcze jedną alternatywę mogę się zaszczepić na WZW bo z tej szczepionki zrezygnowałam ale nie wiem czy skóra jest warta wyprawki bo jeśli i ona nie poskutkuje to już będę taka odporna na wszystko może nawet i nie daj boże na wiedzę, że nici z jakiegokolwiek zwolnienia aż do wiosny.

Muszę jeszcze przemyśleć tą ewentualność.

Z boku w linkach postawiłam link tutaj też jestem – lumpkowe zdobycze dla wszystkich zwolenników i nie tylko lumpkowego polowania na tanie ciuchy, można sobie obejrzeć i przekonać się, że na lumpku to nie tylko stare i podarte łachy jak to u niektórych pokutuje jeszcze taki stereotyp.

Nie znaczy to absolutnie, że ja zaopatruję się tylko i wyłącznie w lumpku w zwykłych sieciówkach też kupuję i to nawet więcej, ale polowanie w lumpku wyzwala taką adrenalinę jeśli wypatrzy się coś takiego czego w sklepie się nie kupi albo owszem można kupić ale za wielokrotnie wyższą cenę.