poswiatecznie

Bilans

Bilans świąt – waga drastycznie wzrosła 2 kg. zero noworocznych postanowień, ma być nie gorzej niż zeszłym roku.

Dobrze, że to świateczne rozpasanie się skończyło nareszcie wszystko wróci do normy, normalnie będę żyła bez tego całego zamieszania typu sprzątanie, zakupy, nienormalna ilość posiłków które koniecznie należy spożyć bo inaczej to nie sprostam absurdalnej tradycji obżarstwa.

No i przede wszystkim z każdym dniem dłuży dzień i coraz bliżej WIOSNA!!!!!!

Poświątecznie

Oczywiście że się przejadłam w święta jak prosię, brzuch mam pod brodą i mam podejrzenie, że ktoś mi tam wrzucił taczkę kamieni.

Oczywiście że moja waga jest prawie dokładnie taka sama jak w zeszłym roku o tej samej porze czyli zatoczyłam koło – po pełnym poświęceń odchudzaniu wróciłam do punktu wyjścia, czyli jestem na początku drogi i znowu jestem zmuszona pozbyć się wagi i kamieni które zalegają mi w „bębzonie” i zupełnie nie wiem od czego mam zacząć.

A tak w ogóle to nie cierpię świąt i właśnie teraz uświadomiłam sobie dlaczego – obżarstwo jest głównym punktem programu świątecznego a po świętach głównym zadaniem jest pozbycie się zapasów których się narobiło na święta.

W następne święta (zapamiętać i zanotować) wszystkiego o połowę mniej a jeszcze lepiej w ogóle przygotować minimalne ilości jadła i nie obżerać się!!!!!!

W sylwestra żadnego żarcia tylko napoje procentowe i nie procentowe ale tylko napoje – precz z jedzeniem!!!!!!!!